czwartek, 8 października 2015

[266] Martin Pistorius & Megan Lloyd Davies- 'Chłopiec- duch'

Witaj, Rzeszów!

***

Autor : Martin Pistorius & Megan Lloyd Davies
Tytuł : Chłopiec- duch
Seria : -
Wydawnictwo : Znak Literanova
Stron : 304

Zamknij oczy i przez chwilę zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze; zapewne na pierwszy ogień trafi rodzina, być może na równi z miłością. Dopiero po krótkim wahaniu przypomnisz sobie o zdrowiu- bez niego przecież życie byłoby męczarnią. 
Mając je, nigdy nie myślimy o tym, że kiedyś może go zabraknąć. Wielu z nas dawno porzuciło zdrowy tryb życia, decydując się na tzw. "nerwówkę", najczęściej, gdy chodzi o pracę. Stres, wyścig szczurów. A przecież...
Martin był chłopcem jak każdy- wesołym, rozbrykanym, ale mimo to posłusznym rodzicom. Pewnego dnia po prostu poczuł się gorzej. Nikt nie wiedział, że jego organizm został zaatakowany przez dziwną chorobę, która w miarę upływu kolejnych dni przerwała jego dotychczasowe nastoletnie życie. Nie mógł samodzielnie jeść, pić czy wyjść do toalety. O poruszaniu się nie mogło być mowy. Ciało, tak doskonale służące przez te kilkanaście lat życia, uwięziło Martina. Stał się chłopcem- duchem, nieustannie obok ludzi, ale sam nieuważany już za przedstawiciela tegoż gatunku.

Nie wiem, jak rozpocząć. W tym przypadku napisać, że wybrałam książkę ze względu na okładkę byłoby... grzechem. Czytelniczym, oczywiście. Bo przecież "nie oceniaj książki po okładce", prawda...? Tym razem moje serce podbił opis, podskórnie czułam, że ta pozycja będzie mocna, prawdziwa, może mocno- prawdziwa? Nie zawiodłam się.

Jak już wiecie, Martin poważnie zachorował. Egzystował gdzieś obok tłumu, zamknięty w klatce swego ciała. Na co dzień nie zastanawiamy się, co by było, gdybyśmy nagle zostali pozbawieni czucia, stracili wzrok, słuch, nie mogli wypowiedzieć ani słowa, zrobić ani jednego, maleńkiego kroku. Dopóki nieszczęście nas nie dotknie, dopóki coś złego dzieje się na czyimś podwórku- żyjemy dalej. Przyznam, że widząc osobę poruszającą się na wózku nigdy nie zastanawiałam się, jaka jest jej historia. Ale do rzeczy- przeraziła mnie tragedia, która dosięgła Martina. Jeśli chciałam poznać najstraszniejszy horror świata, to udało mi się. Trudno mi jest w ogóle sobie wyobrazić, że nagle nie mogę wykonać najprostszych czynności, ba- poprawić się na krześle czy zapytać o coś siedzącą obok osobę. Przeraża mnie myśl, że mogłabym zostać uwięziona, jak Martin. 

Kochani, Chłopiec- duch to nie utwór, gdzie autor roztkliwia się nad sobą; owszem, przyznaje, że często było bardzo, bardzo ciężko. Ile razy musiał upaść, dosłownie i w przenośni, by móc się podnieść. Mimo wszystko. Ilu dobrych, przyjaznych dusz, ale i zimnych, obojętnych bądź zwyczajnie złych ludzi spotkał na swej drodze. Martin nie ukrywa przed czytelnikiem niczego, nawet najczarniejszych wspomnień. Może początkowo brzmieć ponuro, prawda? Niech Was to nie zmyli. Owszem, smutek wyziera z kolejnych stron, ale ta pozycja emanuje również pozytywnym nastawieniem. Podziwiam autora za siłę, jaką w sobie odnalazł. Choroba nie zabiła w nim woli walki, dzięki czemu dziś może porozumieć się ze światem zewnętrznym i co najważniejsze... swoją ukochaną żoną. 

Choroba, wola walki to jedno. Historia Martina Pistoriusa pokazuje, jak często ludzie niepełnosprawni traktowani są jak istoty gorsze, niemal jak przedmioty, niezdolne do wyższych uczuć. Trudno powiedzieć, czy książki traktujące o ciężkim życiu pomogą zmienić nastawienie tłumu, ale.. kto wie?

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak Literanova!