poniedziałek, 28 września 2015

[264] Agnieszka Nietresta- Zatoń- 'Pustostan'

I już niedługo uczelnia. I bardzo dobrze :)

***

Autor : Agnieszka Nietresta- Zatoń
Tytuł : Pustostan
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 320

Czasem ciężko narodzić się na nowo. Gdy ktoś przez wiele lat wpaja Ci, jak zła i nieporadna jesteś, jak niepotrzebna światu, ba- nawet własnym dzieciom... 
Ponoć zadaniem kobiety jest tylko i wyłącznie służenie rodzinie- pranie, sprzątanie, gotowanie, dbanie o dzieci, inwentarz i oczywiście "pana i władcę", czyli męża. Własne marzenia? Nigdy! Plany, ambicje? Skądże znowu! Poskarżyć się komuś, gdy mąż bije bądź zdradza? Obraza!



Chyba po raz pierwszy sięgnęłam po książkę nie ze względu na wpadającą w oko okładkę, lecz intrygujący tytuł. Tak, tytuł! Właściwie jedno słowo, a zainteresowało mnie niesamowicie. Pustostan w końcu może być wszystkim- od wyjałowienia uczuciowego począwszy, aż po zwykłą, otaczającą człowieka pustkę. Przynajmniej tak skojarzyło się to mnie. Ale, ale! Czy tylko "imię" tej pozycji zasługuje na pochwałę?

Janeczka, Jolka, Ruda, Magda i Zosia- pięć niby różnych od siebie kobiet, a tak podobnych. Nie ze względu na wygląd, cechy charakteru czy inne wytyczne; każda z nich poszukiwała ciepła domowego ogniska. Janeczka miała urodzić się chłopcem, ale los spłatał jej ojcu ogromnego figla i marzenia o męskim potomku spełzły na niczym. Jolka od młodych lat kochała szyć, z pasją tworząc własne kreacje. Niestety, matka zmusiła ją do poślubienia Zdzisia, inaczej zwanego katem. Ruda walkę z kochanką męża -wódką- przypłaciła niezdrowym zainteresowaniem miejscowych. Magda nigdy nie zaznała ciepła matczynych rąk, wiecznie strofowana, odsuwana, przeganiana. A Zosia? To, co kiedyś wydawało się być miłością, okazało się najzwyklejszym więzieniem.

Tyle kobiet, tyle historii! Autorka co kilka rozdziałów wprowadzała kolejną damską postać, wrzucając nas w jej przeszłość i -oczywiście- teraźniejszość. Mogliśmy porównywać obraz młodej, niedoświadczonej Janeczki i tej, która za wszelką cenę starała się uwolnić ze skorupy wyuczonych gestów. 

Czytałam i czytałam, naturalnie z rosnącym zapałem i nadziwić się nie mogłam, że relacje rodzic- dziecko mogą być aż tak pogmatwane, wpędzające w niską samoocenę. Jasne, słyszy się o różnych patologiach, ale ponoć niekochania własnego dziecka nie można do nich zaliczyć, prawda? Z takich małych istot wyrastają potem wypłukani z uczuć dorośli, którzy przenoszą tę "chorobę" dalej. Nie potrafią walczyć z tym, co wpajano im od najmłodszych lat. Nieliczni dają radę wyrwać się z tego pustostanu

Najbardziej przerażający był fakt, iż to nie kto inny, ale kobiety kobietom wyrządziły krzywdę. Matki nie potrafiły okazać ciepła córkom, wyciągnąć pomocnej dłoni, ba- niektóre nawet obstawały za niewinnością męskich tyranów. Świat stanął na głowie, przez moment. Prawda, to były inne czasy, ale nie wyobrażam sobie zmuszenia kogokolwiek do tak poważnego kroku, jakim jest małżeństwo...

Pustostan to niby tylko (lub aż!) opis z codzienności pewnej grupy kobiet, ale uderzający. Po przeczytaniu książki uświadamiamy sobie, że to nie tylko fikcyjna opowieść, to historie wielu kobiet, być może nawet tych, które znamy z własnego podwórka. 

Zakończenie mnie zaskoczyło. Jako namiętną czytelniczkę, recenzentkę- pozytywnie, bo raczej nie przewidziałabym takiego obrotu spraw. Jednak jako kobietę... zasmuciło. Nie każdy wygrywa walkę z własnym przeznaczeniem.

Pustostan- brać i czytać! Tyle w temacie.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!