czwartek, 24 września 2015

[263] Jan Rychter- 'W cieniu kamienic'

***

Autor : Jan Rychter
Tytuł : W cieniu kamienic
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 240

Książka, gdzie zanika granica pomiędzy jawą a snem. Nigdy nie wiesz, czy przedstawione wydarzenia miały miejsce w świecie rzeczywistym, a może wręcz przeciwnie.. ? Może to tylko subiektywnie przedstawiony świat, a my dajemy się nim ze spokojem karmić... ? Wierzymy w każde zapisane słowo, przejawione uczucie, ale czy na pewno mamy przed oczami czystą prawdę ... ?




Wprawdzie w opisie zawarto takie określenia jak umowność ludzkich zachowań, zacieranie się granic czy iluzoryczność. Nigdy jednak nie spodziewałabym się, że otrzymam coś takiego- i wbrew temu, jak to brzmi, nie mam tu nic złego na myśli. Wręcz przeciwnie...

Minęło trochę czasu odkąd skończyłam czytać ten utwór; na oko jakiś tydzień, może dwa. Wciąż jednak nie potrafię do końca rozgryźć tej książki i sama nie wiem, może jej zwyczajnie nie da się przełożyć na proste, zwyczajne myśli? 

W cieniu kamienic jest bardzo poetycką pozycją. Dlaczego? Autor niemal od pierwszej strony analizuje każdy, najdrobniejszy i często -dla nas- nic nieznaczący gest, skrzywienie twarzy czy nawet rozwiewający się na wietrze papierosowy dym. Przenosi nas do swojej krainy, dzieli się z nami tym, co widzą jego oczy. I mam wrażenie, że tylko od naszej wrażliwości, być może otwartości zależy, czy my sami przekroczymy progi owego zakątka. 

Przez pewien czas podczas czytania myślałam, iż utwór pana Rychtera to analiza rozpadającego się związku, szukanie powodu, przyczyny w każdym ruchu ukochanej osoby. Przypominanie sobie po czasie o drobnych zmianach między kochankami. Jednak po zamknięciu tej książki sama do końca nie jestem pewna, czy moje początkowe myślenie jest trafione. Może po części tak, ale sądzę, że każdy, kto sięgnie po W cieniu kamienic znajdzie dla siebie coś zupełnie innego, zrozumie ją inaczej. 

Książka niby krótka, ale trzeba niesamowicie się skupić, by nie zgubić sensu kolejnych zdań. Jeśli pozwoliłabym myślom błądzić- oj, prawdopodobnie musiałabym rozpocząć stronę od początku. Zgodnie z zapowiedzią z tyłu nie wiemy do końca, co jest jawą, a co snem- możemy się wyłącznie domyślać. Utwór pana Rychtera jest niejasny, pełno w nim widmowych, bezimiennych postaci. Perspektyw, zmieniających się nie wiadomo kiedy, alkoholu, seksu i narkotyków. 
I tu po raz kolejny posilę się sformułowaniem, którego dziś wyjątkowo nadużywam- być może autor pokazuje nam życie toczące się za drzwiami kamienic.

Cóż dodać na koniec? W cieniu kamienic to wymagająca uwagi czytelnika lektura. Nie odprężycie się przy niej, prawdopodobnie nie poprawi Wam też humoru, ale poprowadzi... głębiej.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!