środa, 22 lipca 2015

[251] Karolina Mielczarek- 'Oblicze Karrie White' RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Zrobiłam sobie krótkie wakacje od bloga, ale gdy zobaczyłam stos recenzji do napisania... wróciłam :)

***

Autor : Karolina Mielczarek
Tytuł : Oblicze Karrie White
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : ?

Karrie postanawia odwiedzić ciotkę i ulubioną kuzynkę, przyjeżdża więc do małej miejscowości, gdzie mieszkają kobiety. Ma nadzieję, że w otoczeniu rodziny odpocznie, znajdzie zrozumienie, poczuje się bezpieczna. Mała wioska kryje jednak pewne tajemnice, wyłaniające się wraz z zapadnięciem mroku.
Kim jest Karrie White? Kto zna jej drugie oblicze... ?

Kiedy zobaczyłam, że wydawnictwo Novaeres pragnie "podarować" nam horror, od razu chciałam go przeczytać. Dopiero nieco później przeczytałam gdzieś, że Carrie White to także bohaterka sławnej (i zekranizowanej) książki Stephena Kinga- ciekawy zbieg okoliczności, prawda? Tylko czy Oblicze Karrie White na pewno można nazwać horrorem...?

...Owszem, można. Tylko nie w taki sposób, jak zapewne pragnęłaby tego autorka. 

Przygodę z tą historią rozpoczęłam pełna nadziei i... sromotnie się zawiodłam. Teksty przed korektą są naprawdę dobrym sposobem, aby "poznać" trochę autora, jego pióro, sposób budowania zdań. Pani Mielczarek przenosi nas do małej wioski, otulonej mgłą tajemnicy sprzed lat. Można nawet powiedzieć, że ciąży na niej swego rodzaju klątwa, uaktywniona przez powrót Karrie. 

Kto czyta/ ogląda książki/ filmy grozy ten wie, że najważniejsze jest właściwe zbudowanie napięcia; tutaj za każdym razem, gdy nadciąga jakieś nadnaturalne niebezpieczeństwo bądź tytułowa bohaterka doznaje "nieprzyjemnego odczucia", rozpętuje się burza z piorunami, etc. Tyle w temacie budowania właściwej horrorom atmosfery. Nie do końca udana próba.

To nie wszystko. Wspomniałam wcześniej o możliwości poznania stylu pisania autorów. Tutaj pani Mielczarek również nie zabłysnęła- ciągłe powtórzenia imion bohaterów (a przecież można je zastąpić nawet prostym określeniem typu "dziewczyna", "kobieta" i tak dalej), co ciekawe- tylko ciotka i główna bohaterka mają zagraniczne imiona, reszta postaci pojawiających się w Obliczu... posiadają już typowo polskie. Wiem, że nie powinnam się czepiać tekstu przed korektą, ale czy wprowadzanie jakichkolwiek poprawek cokolwiek zmieni? Nie do końca jestem przekonana.

Kiedy w toku historii pojawił się "niesamowicie przystojny, mroczny, uwodzący Karrie pożądliwym wzrokiem" mężczyzna, miałam ochotę rzucić książką o ścianę. I to nie to, że jeśli horror to już nie może zaistnieć tam najmniejszy wątek miłosny, nie. Po prostu... liczne sformułowania o "pożądliwym wzroku" i bla bla bla kompletnie mnie zdemotywowały. I tak na ostatnich oparach siły czytelniczej ciągnęłam tę książkę do końca. Nie wspominając już o tym, że zawiało mi tu trochę paranormal romance.

Nic nie wiemy o głównej bohaterce. Nie dosłownie, oczywiście. Wiemy, że nazywa się Karrie White, ma ciotkę i kuzynkę, które odwiedza w wiosce, gdzie mieszkała w dzieciństwie. Ma X lat (do tej pory nie wiem, czy to już kobieta, czy jeszcze nastolatka). A, zapomniałabym wspomnieć, że nurtuje ją tajemniczy mężczyzna, zgliszcza dawnego domu dziecka i piwnica ciotki Renee. Właściwie to trochę tak, jakby po przekroczeniu granicy wioski pamięć Karrie się zresetowała, a my nie wiemy, co zostawiła za sobą. 
Pozostali bohaterowie są nudni, przerzucają się sztywnymi zdaniami a tam, gdzie autorka chciała dodać iskierkę humoru... cóż, klapa. Bo wychodziło absurdalnie i bardzo, ale to bardzo "niezabawnie". 

Oblicze Karrie White to horror, ale dla tych, którzy zmierzyli się z tą książką. Najsmutniejsze jest jednak to, że ostatnie 30 stron miało jakiś sens i nagle okazuje się, że ten utwór miał potencjał. Szkoda, że ta pozycja wydaje się być taka... nie do końca przemyślana. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!