wtorek, 30 czerwca 2015

[245] Betty J. Eadie- 'Po schodach do Nieba'

***

Autor : Betty J. Eadie
Tytuł : Po schodach do Nieba
Seria : -
Wydawnictwo : Znak
Stron : 224

Uważam, że każdy z nas chociaż raz stawiał sobie pewne skomplikowane pytania- czy istnieje 'życie po życiu'? Czy po śmierci czeka nas coś poza gniciem ciała? Czy naprawdę po drugiej stronie spotkamy swoich bliskich ?

Betty J. Eadie nie jest osobą sławną, nie para się zawodem pisarza; jest zwykłą kobietą, matką gromadki dzieci, Indianką. Ale w swoim życiu już kilkakrotnie miała do czynienia z objawieniami. 



Zdecydowanie należę do grona osób, które chciałyby wiedzieć, co czeka nas po śmierci. To nie znaczy jednak, że sięgam po każdą tego typu książkę, nie. Do tej pozycji zachęciła mnie okładka (jak zwykle!) i dopisek o liczbie sprzedanych egzemplarzy. 

Betty przedstawia nam swoją młodość, czasy, gdy została zmuszona do nauki w katolickiej szkole z internatem. Autorka opisuje swoje doświadczenia z religią, strach, jaki wzbudzał w niej ów Bóg przedstawiany przez surowe zakonnice. Lęk przed śmiercią, przed spotkaniem z Nim. Dowiadujemy się również od czego zaczęły się mistyczne doświadczenia kobiety, co spowodowało, że jej wiara jest tak niezachwiana. 

Bardzo dokładnie rysuje przed nami wizję Nieba, tego, co czeka nas po zejściu z tego świata. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale chyba każdy domyśla się, co moglibyśmy tam spotkać. Kilka rozdziałów przytacza boskie nauki, a najważniejsza z nich- naszym życiem powinna rządzić miłość, kierować nami w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Nie jest nam obce nauczanie Kościoła o wybaczaniu wrogom, odważnym znoszeniu cierpień wszelakich; w tym aspekcie Po schodach do Nieba niczym się nie różni. Dostajemy garść złotych rad, a co z nimi zrobimy to już nasza sprawa, gdyż Betty J. Eadie nie planowała ową pozycją kogokolwiek na siłę nawracać. Jak sama pisze, potrzeba było wielu lat, by ten utwór w ogóle mógł się ukazać. Nie chciała mówić o tym, co ją spotkało bojąc się, iż przepiękne wspomnienia wyblakną.

Właściwie ta książka nie różni się niczym od kilku innych o tej tematyce, które przeczytałam; mimo tego zaciekawił mnie jeden fakt, skierował moje myśli, rozumowanie na inne tory. Podam przykład: pijany kierowca śmiertelnie kogoś potrąca, trafia za kratki, zaś dusza ofiary wędruje ku Niebiosom. Osobiście wierzę, że w Piekle jest osobne miejsce dla kretynów, wsiadających za kierownicę po alkoholu. Jednakże autorka przedstawia sprawę inaczej- dzięki owej tragedii kierowca ma szansę się nawrócić (i w większości przypadków tak właśnie się dzieje), ponadto -szczęście w nieszczęściu- nie wjechał w większą grupę osób, oszczędzono cierpień innym ludziom. Dusza ofiary opuściła ciało, nim zdążyła poczuć  pierwsze dotknięcie bólu. Tak, zgodnie z tym, co usłyszała w Niebie, tłumaczy tę sprawę Betty. Ciekawe podejście, nieprawdaż?

Po schodach do Nieba to świadectwo kobiety, która nie żyła przez cztery godziny, wędrując Boskimi ścieżkami w towarzystwie Aniołów. Do sięgnięcia po ową pozycję zachęcam szczególnie tych, których te sprawy interesują. Od siebie dodam, że mam nadzieję, iż po tamtej stronie naprawdę jest tak, jak opisuje to autorka.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak!