poniedziałek, 8 czerwca 2015

[239] Gena Showalter- 'Alicja. Królowa Zombi.'

***

Autor : Gena Showalter
Tytuł : Alicja. Królowa Zombi.
Seria : Kroniki Białego Królika
Wydawnictwo : Mira
Stron : 448

Odebrali jej niemal wszystko- ukochaną siostrzyczkę, rodziców, a z każdym kolejnym spotkaniem także przyjaciół. Śmierć stała się nieodłącznym elementem prawie każdego dnia. Alicja jest nastolatką, ale w swoim życiu przeszła zbyt wiele, jak na tak młody wiek. Choć drobna, wręcz filigranowa, potrafi skopać tyłek. Jej wrogiem numer jeden stała się Anima...
A skoro wszyscy jesteśmy szaleni... dlaczego Ali Bell miałaby się bać Śmierci?

Tydzień temu pisałam o ostatnim tomie serii Upalne lato..., a teraz ponownie żegnam się z kolejnym, ulubionym przeze mnie cyklem. Zazwyczaj jest tak, że pierwszy i ostatni tom należą do najlepszych. Czy zgodzę się z tym w przypadku pełnej wnętrzności zombi historii Ali Bell?

Coś się zmieniło w Kronikach Białego Królika- tylko co? Na pewno główna bohaterka, Alicja. To nie jest już opętana rozpaczą dziewczynka o blond włosach, walcząca z tym, co widziała. Teraz to żądna krwi zabójczyni, bez pamięci zakochana w Cole'u. Stwardniała. Dorosła? Ale czy można nie dorosnąć, wiedząc o tym, o czym wie nasza bohaterka? Nie pałać zemstą, gdy niemal dzień w dzień traci się przyjaciół? 

Również jej związek z Cole'em przeszedł "na wyższy poziom". Wszystko super, fajnie, tylko czasami już nużyły mnie te jej pełne hormonów rozmyślania, ich wieczne spięcia właściwie  o nic. Alicja jakoś nie pasuje mi do świata normalnej nastolatki, już nie. A może właśnie powinna znaleźć w swoim świecie choć trochę normalności?

W pierwszym tomie głównym wrogiem były monstra- zombi, które polowały na ducha. Z każdym kolejnym rozdziałem, z kolejną częścią okazywało się, że za tymi potworami kryją się o wiele gorsze istoty... bezwzględni ludzie, gotowi poświęcić bliźniego dla -ich zdaniem- wyższego dobra.Tylko czy istnieje coś takiego? Ali nie tylko walczy z zombistyczną toksyną; jej przeszłość również kryje wiele tajemnic, a wróg nie śpi. A tak trudno rozróżnić, kto stoi po jej stronie...

Seria się skończyła, choć czytając ów tom nie czułam wielkiego "bum!". Nie zwaliło mnie z nóg, nie rzuciło na kolana- mimo to nadal zaliczam Kroniki Białego Królika do moich ulubionych cyklów. Czemu nie? Będę tęsknić za tą buntowniczką, gotową oddać życie za przyjaciół. Nawet za tą nowoczesną wersją zombi, właściwie duchowymi zombi. Niestety, nic nie trwa wiecznie...

Kto sięgnął po pierwszy tom, ten ma zadanie- dokończyć serię!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Mira!