środa, 1 kwietnia 2015

[220] Agata Suchocka- 'Woła mnie ciemność'

Jak to wyczytałam na internecie, przynajmniej będzie śnieg na święta :)
Nie, żebym za nim tęskniła. 

***


Autor : Agata Suchocka
Tytuł : Woła mnie ciemność
Seria : Woła mnie ciemność
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 352

Wiek XIX; Armagnac Jardineux przybywa do Londynu, szukając dla siebie zajęcia- nie ma pieniędzy ani żadnych perspektyw, potrafi jedynie bardzo pięknie grać na fortepianie. Wolny czas spędza w miejskich spelunach, zalewając się w trupa i dając krótkie koncerty, ot, dla treningu. Tam spotyka tajemniczego mężczyznę, skrzypka Lothara. Ten obiecuje mu bogactwa i sławę, czego ma dopilnować znany mecenas sztuki, lord Huntington.
Im większe bogactwa, tym większy apetyt. Im więcej kochanków, tym większa rozpusta. Im więcej ciał, tym więcej... krwi?

Dopisek na froncie mnie zastanowił- Życie pełne cielesnych uciech i uwielbienia tłumów. Cóż, zaświtała mi w głowie myśl, że to kolejny erotyk o muzykach. Z tą różnicą, że akcja miała się dziać w XIXnasto wiecznym Londynie. 

Armagnac Jardineux nie ma nic, w dosłownym tego słowa znaczeniu- nie ma bliskiej rodziny, pieniędzy, koneksji. Wyprawa do Londynu pochłonęła jego ostatnie fundusze, a nawet jeśli już w Londynie coś uszczknie- od razu przepija. A potem daje koncerty, karmiąc uszy tłumów. W jednej ze spelun znajduje go Lothar i proponuje spotkanie z jego mecenasem, Huntingtonem. Armagnac od początku czuje z mężczyznami dziwną więź, która zmusza go... do  posłuszeństwa. 

Od razu zaznaczam, że jeśli ktoś nie toleruje homoseksualizmu- lepiej niech nie sięga po tę książkę. Erotyzm między mężczyznami, sceny seksu aż wylewają się z kart tej pozycji. Mi, jako osobie ciekawej i w miarę tolerancyjnej to nie przeszkadzało, ale wiem, że ludzie są różni. To tak na wstępie.

Woła mnie ciemność wołała mnie do siebie za każdym razem, kiedy musiałam przerwać lekturę; niesamowicie wciąga! Przyciągało mnie nie tylko bardzo dobre odzwierciedlenie XIxnasto wiecznego Londynu (dorożki, zbiry, etc.), ale także intrygujący bohaterowie- a przede wszystkim tajemnice, które skrywali. Myśl, że lord Huntington może nie być zwykłym człowiekiem, nasuwa się bardzo szybko i łatwo za sprawą licznych sygnałów ze strony autorki. "Rozpasana" wyobraźnia podsuwa nam również bardzo, a nawet ogromnie dużo scen łóżkowych. 

Muszę Wam zaspoilerować, bo bez tego nie wiedziałabym, co jeszcze napisać- powracamy tu do tak modnego w ostatnich latach motywu wampira. Z tym, że w Woła mnie ciemność ta nazwa nie pada ani razu, choć tryb życia nie pozostawia wiele do dodania. To prawda, że po tych wszystkich paranormal romance o miłości między śmiertelniczką a wampirem ten gatunek wyłaził mi powoli uszami- przyznaję się z ręką na sercu. Ale pani Agata umiejscowiła wydarzenia w XIX wieku, nie "przesłodziła" bohaterów, którzy mimo ludzkości miewali odruchy bestii. Dlatego ta pozycja tak mnie zaintrygowała- przeszłość i wampiry, minimalny wątek miłosny... to jest coś!

Gdyby na okładce nie widniał napis "Tom I", a ostatnią stronę nie wieńczył dodatek "Koniec tomu I" to pomyślałabym, że oto nieodwracalnie moja przygoda z bohaterami dobiegła końca. Sprawy wydają się być definitywnie zakończone... dlatego jestem ciekawa, o czym będzie tom kolejny.

Lubicie wampiry w starym, agresywnym wydaniu? Kręci Was opowieść z dawnych czasów? A więc... sięgnijcie!
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Novaeres!