poniedziałek, 16 marca 2015

[212] Timothee de Fombelle- 'Tobi. Życie w zawieszeniu' & 'Tobi. Oczy Eliszy'

***

Autor : Timothee de Fombelle
Tytuł : Tobi. Życie w zawieszeniu.
Tobi. Oczy Eliszy.
Seria : Tobi
Wydawnictwo : Znak Emotikon
Stron :  304 // 352

Tobi Lolness to dwunastoletni chłopiec mierzący zaledwie półtora milimetra, zamieszkujący Drzewo- miejsce, które jest dla wszystkich zamieszkujących je całym światem. Największym zagrożeniem dla mieszkańców są... większe od nich owady, przed którymi dzielnie się bronią, często też wykorzystując je do pracy. Na drzewie "objawił" się jednak ktoś, kto jest o wiele niebezpieczniejszy od biedronek... Jo Mitch, mężczyzna o olbrzymich gabarytach ma dość specyficzne hobby- uwielbia siać zamęt, usuwać swoich  wrogów z powierzchni Drzewa, a także... drążyć ogromne dziury. Nikt nie chce wysłuchać uczonego Sima Lolnessa, ojca Tobiego, który przepowiada okropną przyszłość dla Drzewa, w którym drąży się tak rozległe tunele- za kilka słów prawdy rodzina Lolnessów zostaje uwięziona przez Jo Mitcha. Tylko chłopiec pozostaje na wolności, uciekając przed tymi, którym ufał przez tyle lat...

Kiedy żyje się w lęku, można upadać co krok. To strach sprawia, że upadamy.

Jak to mówią: "Żeby życie miało smaczek, raz kryminał, raz... opowieść dla młodszych". Nie mogę użyć tutaj słowa "bajka", bo jakoś niezbyt mi pasuje- chwilami toczące się wydarzenia są zupełnie nie dla dzieciaków ;)
Ale do rzeczy. Tobi jest poszukiwany przez własny lud- mieszkańców, którzy do czasu wystąpienia Sima darzyli go przyjaźnią. Chłopiec musi ukrywać się nawet przed własnym przyjacielem, choć do tej pory byli nierozłączni...

Obie części posiadają bardzo ładne ilustracje- cieszą oko, a i czyta się jakoś przyjemniej, mając przed nosem codzienność Tobiego i innych mieszkańców Drzewa. Historia jest interesująca; ujął mnie cytat, który dodałam powyżej. Coś w tym jest... to nie jedyna mądrość, zawarta w Tobim- było ich znacznie więcej, co nasunęło mi lekkie skojarzenie z Małym księciem- ot, niby historii chłopca, który za wszelką cenę chce wrócić na swoją planetę, ale ile mądrości wyciągamy z tej książki ! W pewnym sensie książki autorstwa Timothee de Fombelle (wybaczcie, za nic nie wiem, jak to odmienić) są do Małego księcia podobne, oczywiście nie uważam, żeby było to podobieństwo uderzające.

Dla ludu Tobiego całym światem było Drzewo- znali wszystkie jego gałęzie, dziuple, zakamarki, ale... większość nie wiedziała, co kryje się na dole, przy korzeniach. Prawdą jest, że dla tak malutkich istot podróż ku nim trwałaby miesiące; dodatkowo od dalekich wojaży odstraszali mieszkańcy niższych partii Drzewa- Paździerzanie, oskarżani o mordowanie przybyszów. Co ciekawe, ludzi zamieszkujących gałęzie intrygowały te same rzeczy, co nas- czy ich Drzewo to cały Wszechświat ? Czy istnieje coś poza nimi ? Czy wszystko ma swój początek i koniec wyłącznie tam, gdzie mieszkają ? Nas również nurtują takie pytania, zresztą sami wiecie, jak wiele osób pokusiło się o badania tego, czy jesteśmy sami we Wszechświecie.

Nie spodziewałam się, że natrafię tutaj na wzruszający fragment, a jednak ! Mowa tu o ojcu, który traktował własnego syna jak tchórza, nieustannie nazywając go "dziewczątkiem". Ale to właśnie ten ponoć tchórzliwy młodzieniec, nękany wyrzutami sumienia, ocalił przed schwytaniem Tobiego. Dalsze wydarzenia były... łzawe. Wzruszające. Ech, co Wam będę spoilerować !

A na koniec- te książki to nauka dla każdego z nas. Dlaczego ? Bo przypominają o jednej z prawd- prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie...

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Emotikon !