niedziela, 4 stycznia 2015

[197] John Lutz- 'Łowca'

Witajcie w 2015 roku ! ;)

***


Autor : John Lutz
Tytuł : Łowca
Seria : Zabójcza seria / Cykl : Frank Quinn
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 440

Czy może być coś lepszego, niż rozkwitający związek ? Pierwsze ukradkowe spojrzenia, krótkie uśmiechy, przypadkiem spotykające się oczy. On jest naprawdę przystojny, szarmancki- zupełnie jak nie z tych czasów. Dba o Ciebie... aż bańka marzeń pęka.
Po mieście prawdopodobnie grasuje dwóch morderców- jeden ubierający zabójstwa w szatkę czysto sportowych łowów i drugi, patroszący swoje ofiary jak zwierzynę. Frank Quinn po raz kolejny ma nie lada zagwozdkę- może zabija jedna osoba ... ?
Sytuacji nie poprawia fakt, iż Kaliber 25 zaprasza do swej gry także Quinna.

Kolejny tom Zabójczej serii, kolejna historia i kolejne spotkanie z Frankiem Quinnem i jego ekipą- Pearl oraz Fedsem. Czym tym razem próbuje zaskoczyć Czytelnika John Lutz i czy się mu to udało ?

Wiele osób traktuje zabijanie jako sport; mówię tu oczywiście o zapalonych myśliwych, buszujących po lasach w poszukiwaniu zwierzyny. Człowiek myśli, że ma władzę nad każdym stworzeniem, zapomniał jednak, jaki sam jest mały, szczególnie w obliczu zagrożenia... które pochodzi od jednego z "naszego gatunku". 
Ofiarami mordercy zwanego Bestią są kobiety; Kaliber 25 wciąga do swej specyficznej gry wyłącznie mężczyzn o pokaźnych kontach bankowych. Na pierwszy rzut oka nie ma połączeń między tymi dwoma sprawami- jedynie motyw łowów przewija się przez kolejne przypadki. Liczba ofiar rośnie, a policja stoi w miejscu...

Pomysł o dwóch rodzajach zbrodni, prowadzonych w tym samym czasie był bardzo dobry; jedne mniej krwawe od drugich, więc jak tu przypisać je jednej i tej samej osobie ? Z tym, że jak dla mnie oczywiście o wiele ciekawszy był wątek Bestii i jego ofiar (to chyba jakieś czytelnicze skrzywienie). Łowca to nie tylko książka o morderstwach- jak w każdej kolejnej części o Quinnie dostajemy dawkę prywatnego życia detektywa i jego ekipy "do zadań specjalnych". Lutz także częstuje nas przeszłością mordercy, choć do tej pory nie wiem, jak w tym wszystkim pojąć postać jego ojca i to, co zrobił... Czytelnik dostaje odpowiedź na pytanie dlaczego ?, ale niestety, nie na wszystkie dręczące go niepewności- zresztą sami zauważycie to przy czytaniu.
Dodam, że książkę czytało się dobrze, ale fajerwerków nie było; ot, pozycja do poduszki. Sądzę, że za parę tygodni nie będę o niej pamiętała.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka !