piątek, 19 września 2014

[169] Przemysław Koza- 'Śpij, malutka'

Zupełnie nie wiem, co robić z nadmiarem wolnego czasu, więc czytam, czytam i... oglądam seriale. 
Taki tryb już powoli mi brzydnie ;)

***


Autor : Przemysław Koza
Tytuł : Śpij, malutka
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 292

Wielu z nas czasy trwania stanu wojennego zna tylko z opowiadań rodziców lub podręczników do historii; czas, kiedy brakowało wszystkiego, a za najmniejsze uchybienie można było srodze oberwać...
... Kolejny dzień zaczął się dla Józefa Krzepickiego, starszego sierżanta milicji sztabowej, kacem. Jak i poprzednie zresztą. Mężczyzna pomieszkuje w areszcie, gdzie do woli może raczyć się alkoholowymi zapasami. Do tego ma pewność, że gdy już osiągnie stan upojenia, któryś z jego podwładnych zadba, by szef bezpiecznie dotarł do barłogu. Ten dzień jest jednak inny- na Krzepickiego nieoczekiwanie spada tragiczna wiadomość o śmierci młodszej córki. Jak wykazuje śledztwo, dziewczynka została zastrzelona. Józef, choć do ideału milicjanta mu daleko, postanawia odnaleźć sprawę i zemścić się za zabicie ukochanego dziecka. 
Czy po tylu latach bohater będzie w stanie sprawnie poprowadzić śledztwo ? Dlaczego każdy, kto brał udział w sprawie, zostaje... usunięty ?

Stan wojenny- choć jeszcze do niedawna wiedziałam o nim niewiele, to dzięki przymusowi nauki zagłębiłam się w temat. Dlatego muszę przyznać, że Autor bardzo dokładnie oddał atmosferę tamtych lat- długie kolejki pod spożywczym, brak właściwie wszystkiego, wyższość bogatszych nad biedniejszymi. I strach, że zrobiło się coś, za co może biednego obywatela spotkać kara. Po co skupiać się na tle, skoro mamy ważniejszy wątek- morderstwo ? Otóż (jak się później okazuje) i to jest element bardzo istotny. Ale po kolei...
Józef Krzepicki, jak już wspomniałam wcześniej, stróżem prawa jest marnym; ba, nawet można powiedzieć, że wręcz nieudolnym. Tak samo jak i jego podwładni. Całe dnie spędza na piciu wódki i romansowaniu z bufetową, choć jest ojcem dwóch córek. Ambicje i wiarę w lepsze jutro pogrzebał już dawno, ale... po co się martwić, skoro zawsze jest jego nieodłączna towarzyszka- wódka ? Zabójstwo córeczki porusza w Krzepickim jakąś strunę, zdaje się, że po latach bezczynności wreszcie weźmie się do działania. Ale czy podoła zemście ?

Nie spodziewałam się tego, ale... książka bardzo mnie wciągnęła. W śpij, malutka nie spotkamy się z idealnymi przedstawicielami prawa, którzy za pomocą tylko sobie znanych sztuczek potrafią rozwikłać każdą zagadkę. Nie; tu mamy po prostu Józka jakich wiele jest na świecie- obiboka, alkoholika i nerwusa. Smutna prawda, ale jednak. A nasz bohater jest pełen determinacji, choć czasami przez kobiece wdzięki nieco zbacza z wyznaczonego sobie kursu... 
Nie mogę powiedzieć, że ta książka to ideał, zasługujący na najwyższą notę; nie znalazłam w niej jednak nic, co kłuło by w oczy. Czyta się szybko i przyjemnie, choć lektura wcale o przyjemnych rzeczach nie opowiada. Zabrakło mi wyraźniej zarysowanych uczuć ojcowskich u Krzepickiego, bo mimo powziętej decyzji wiele rzeczy go rozpraszało, a czasami wręcz zastanawiał się nad porzuceniem pierwotnej drogi. Nie wiem, czy to świadomy ruch Autora, który chciał podkreślić, jak lata nieustannego lania wódy zmieniają człowieka, czy po prostu drobny brak. 
Wspominałam też wcześniej o tym, jak ważne okazało się wyraźne przedstawienie stanu wojennego w odniesieniu do całej historii- zapewne wielu z Was wie, że w tamtych czasach władza była niemal uważana za bogów. Jak to się ma do całej historii ? Niestety, zdradzić nie mogę ;) W każdym bądź razie zachęcam do sięgnięcia po Śpij, malutka, bo jest to lektura warta zainteresowania !

Za książkę dziękuję wydawnictwu Novaeres !