wtorek, 19 sierpnia 2014

[164] Zofia Wójcik - 'Zamknięte drzwi'

Ale te wakacje szybko mijają ...

***


Autor : Zofia Wójcik
Tytuł : Zamknięte drzwi
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 167

Czym mogło zawinić niewinne, nowo narodzone dziecko w oczach matki, która powinna chronić je przed złem świata ? Dlaczego traktowane jest gorzej, choć przecież wyszło z tego samego łona, a i ojciec jest ten sam ... ?
Natalia łatwego życia nie miała- niekochana przez matkę, osierocona przez ukochanego ojca w wieku siedmiu lat, stała się popychadłem rodzeństwa i sposobem na wyładowanie wszelkich frustracji rodzicielki. Po latach stara się mozolnie wybudować swoje własne szczęście u boku męża, ale okazuje się, że los wcale nie zamierza jej odpuścić ...
Wraz z Natalią cofamy się do wczesnych lat jej dzieciństwa, podróżujemy przez nastoletnie problemy, małżeńskie kłopoty, by zatrzymać się na teraźniejszości ...

Zaintrygowała mnie okładka; no, może słowo "zaintrygowała" to za wiele- po prostu spodobała mi się. Do tego sugestywny opis z tyłu, a mi (nie wiedzieć czemu) wpadła do głowy myśl: "czyżby to new adult ? ". Nie, moi drodzy, to nie to - bohaterowie są zbyt dojrzali. A więc co ukryła Natalia za Zamkniętymi drzwiami ?

Oj, srodze się zawiodłam. Faktycznie, takie historie się pewnie zdarzają- w końcu mówią, że z rodziną jest dobrze tylko na zdjęciu- ale mam wrażenie, jakby to było trochę... przekolorowane. Biedna Natalka od samego urodzenia dostawała cięgi, była znienawidzona przez część rodziny praktycznie za nic, a jej problemy nie skończyły się z wyjściem za mąż. Przeciwnie- wkrótce i mąż stanął przeciwko niej. I od tego momentu ta historia stała się dla mnie absurdalna i śmieszna ... 

Natalię poznajemy, gdy za namową koleżanki z dawnych lat postanawia spisać swoje przykre wspomnienia. Dla przestrogi ? Być może. Obecnie mieszka daleko od rodzimego kraju, opływając "w dostatki". O głodzie się jednak nie zapomina, tak więc i Natalia pamięta o bardzo ciężkich latach. O niegodziwościach rodziny, wciąż nowych i nowych. Jej matka była naprawdę pomysłowa w kwestii wyrządzania krzywd, zarówno psychicznych, jak i fizycznych. A może to Natalia była urodzoną ofiarą ... ?

Wzoru do naśladowania tu nie znajdziemy, bo nie dość, że główna bohaterka wiele wycierpiała od najbliższych, to można powiedzieć, że w pewien sposób pogodziła się z tym, a nawet zapłonęła w niej iskra tęsknoty. Jak już wspomniałam wcześniej, od kiedy do akcji wkroczył mąż, historia zaczyna być nudna, przewidywalna i śmieszna. Natalia co prawda odnalazła w sobie siłę, by poprawić swój los i uratować dzieci, ale co z tego, skoro i tak dostała od życia niezłego kopa ?

Za książkę dziękuję wydawnictwu Novaeres !