środa, 23 lipca 2014

[159] Susan Ee - 'Angelfall'

Nic dodać, nic ująć.

***



Autor : Susan Ee
Tytuł : Angelfall
Seria : Opowieść Penryn o końcu świata
Wydawnictwo : Filia
Stron : 316

Wielu wierzy w Anioła Stróża - Boską istotę, mającą za zadanie pilnować nas przed śmiercią, kolejnym błędem, grzechem. Istnieje też wiele osób, które utrzymują, że widziały swojego Stróża...
Penryn, niepełnosprawna siostra Paige i ich matka, cierpiąca na chorobę psychiczną żyją w nowym świecie - świecie opanowanym przez Anioły. Niestety, w niczym nie przypominają one przedstawianych na obrazach cherubinów; są agresywne, żądne krwi i bezlitosne. A ich celem stał się cały rodzaj ludzki.

Po raz pierwszy o książce przeczytałam na czyimś blogu i o ile pamięć mnie nie zwodzi, opinia nie była zbyt pochlebna. Przyznaję, że początkowo planowałam książkę zignorować, ale ostatecznie przekonała mnie... okładka. I widmo demonicznych Aniołów, o których rzadko czytam. Jak więc wypadło Angelfall ?

Choć kiedyś Penryn była zwykłą nastolatką marzącą zapewne o przystojnym chłopaku, teraz jej priorytety znacznie się zmieniły - najważniejsze jest bezpieczeństwo jej siedmioletniej siostrzyczki, Paige, poruszającej się na wózku inwalidzkim. Towarzyszy im co prawda matka, ale na niej bohaterki nie mogą zbyt polegać - od dawna walczy ze swoimi demonami, jest nieobliczalna i kto wie, może to właśnie ona stoi za kalectwem siedmiolatki ? W takiej sytuacji cały obowiązek spadł na Penryn; planowanie przemieszczania się, w odpowiednim momencie ucieczka, szukanie jedzenia. To za wiele jak na nastolatkę. I w dodatku Anioły, które z uśmiechem na ustach zabijają małpy, jak nazywają ludzi. 
Rodzina staje się mimowolnym świadkiem 'egzekucji' - grupa wrogich istot atakuje jednego ze swoich, odcinając mu skrzydła i pozostawiając na pewną śmierć. Gdy Penryn interweniuje, by odciągnąć uwagę od siostry, jeden z Aniołów porywa Paige i odlatuje. Pozostaje pytanie - jak odnaleźć siostrę, skoro jedyną pomocą jest wykrwawiający się Anioł, odrzucony przez swój gatunek ?

Już na starcie uderzyło mnie to, że Autorka zamiast dać Czytelnikowi ciekawy i dokładny opis walki między Aniołami, wolała skupić się na URODZIE jednego z nich. Tak jakby w momencie zagrożenia życia Penryn przestała się bać o swoje bezpieczeństwo, bo wolała się napatrzeć. Skoro jesteśmy już przy minusach tej historii - wrogie istoty miały w sobie zbyt dużo ludzkich cech: umiłowanie przepychu, kobiet, etc. etc. Do tego ponoć oglądały telewizję - czy to już nie przesada ? To niezbyt pasuje do początkowej wizji Autorki - Anioły jako bezwzględne, mordercze istoty. Istoty, nie ludzie. Wśród naszego gatunku mamy tylu morderców, że nie musimy czytać o nich w Angelfall, bo to tam głównym tematem miały być zniszczenia dokonane przez Anioły ! Do całości dochodzą także tandetne teksty i kiepskie żarty, że o schematyczności (piękny bohater i urodziwa, choć niezdająca sobie z tego sprawy bohaterka) nie wspomnę. ALE muszę też zaznaczyć, że mimo wymienionych wad książka nie należała do najgorszych - w czytaniu jest całkiem przyjemna, choć chwilami zakrawa na absurd. I trochę szkoda, że Susan Ee nie zagłębiła się w początki wrogich ataków - od czego się zaczęło, jak długo muszą się ukrywać... coś w rodzaju intro. 

Podsumowując - każdy, kto ma ograniczony wolny czas i niezbyt lubuje się w takich historiach - dla własnego dobra niech odpuści. Ktoś, kto lubi tematykę aniołów, brutalność, albo po prostu jest zaciekawiony książką - do czytania marsz !