niedziela, 13 kwietnia 2014

[136] Izabella Frączyk- ' Koniec świata '

Muszę zadzwonić do moich najlepszych przyjaciół,
muszę powiedzieć im, że wyjeżdżam.
 Wszystko za mną i z grzeczności
nie chcę ranić ich uczuć...

***
Autor : Izabella Frączyk
Tytuł : Koniec świata
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 336
Półka : Od wydawnictwa

Dla każdego z nas koniec świata oznacza co innego- dla jednych to utrata pracy, zakończenie długoletniego związku czy śmierć bliskiej osoby, dla innych koniec znanego im świata to możliwość ucieczki od niekoniecznie satysfakcjonującego ich, własnego żywota. I niezależnie od tego, czym ów koniec świata jest dla nas, musimy pamiętać, że nowe życie może okazać się sto razy lepsze...

Marylka jest ambitną i atrakcyjną prawie trzydziestolatką, pracującą w agencji reklamowej; na co dzień zmaga się więc z tekstami reklamowymi, informującymi o "pewnej skuteczności środków na hemoroidy", a w domu czeka na nią wygłodniały... bratanek. Nie muszę dodawać, że kobieta ma wręcz absurdalne kompleksy, mimo iż największy przystojniak w firmie zwrócił na nią uwagę ? I to właśnie jeśli chodzi o boskiego Marcela możemy mówić o końcu świata w życiu Marylki...

Miłość, głupi zakład i... znowu miłość ?

Po prostu zakochałam się w okładce ! Te ciepłe barwy, prześliczna dziewczyna ( i to z kawą ! ) sprawiają, że nie mogę od frontu oderwać wzroku. Jedno, małe zdjęcie, a mam wrażenie, że panuje tam taka sielanka... i aż chciałoby się samemu znaleźć taki spokój ducha, powiedzieć sobie wreszcie "jestem szczęśliwa !" . A kiedy na zewnątrz szaro, buro i ogólnie byle jak, okładka Końca świata sprawia, iż tęsknię za letnimi popołudniami...

Marylkę bez dwóch zdań można określić jako wulkan energii- ma cierpliwość do szefostwa, niezbyt angażującego się w życie firmy, nie poddaje się w sprawie jednego z najtrudniejszych klientów, niejakiego Krzysztofa Gawłowicza, który jest dość kłopotliwy i wymagający, nie mówiąc już o tym, że musi dbać o bratanka oraz brata, przebywającego obecnie na rehabilitacji  po wypadku, jakiemu mężczyzna uległ. Mimo tylu obowiązków kobieta wciąż prze do przodu z uśmiechem na ustach i właśnie za to polubiłam ją najbardziej. 
Oczywiście, jak każda młoda i atrakcyjna kobieta, bohaterka po raz kolejny przechodzi przez stan, gdy na samo wspomnienie imienia ukochanego w brzuchu wiruje stado motyli- zakochanie. Oczywiście, najpiękniejsza rzecz w życiu każdego z nas. Cała sprawa staje się skomplikowana, gdy wybranek serca okazuje się zwykłym chamem... a czasami trudno zauważyć prawdziwe uczucie, choć czeka wytrwale obok nas.
Główna bohaterka -jak każda z nas, kobiet- także miała swoje problemy, mniej więcej już je wymieniłam; nie można więc powiedzieć, że jej życie było usłane różami. Choć jej rycerz na białym koniu okazał się zwykłą gnidą, nie załamała się- wzięła życie w swoje ręce, przeżyła jeden "koniec świata", by móc na nowo ożyć z nadzieją na lepsze jutro przy boku kogoś wartościowego.

Książka jest tak ciepła i pełna pozytywnej energii jak okładka; choć strony są zwykłe, białe, naznaczone czernią liter, to czytając miałam wrażenie, że przemykają po nich różne odcienie żółci i pomarańczy. To wszystko przez tę okładkę ! Historia nie jest oryginalna, ale sądzę, że Koniec świata ma w sobie po prostu to 'coś', co każe przewracać stronę za stroną i czytać, czytać, czytać...

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka !

www.proszynski.pl