niedziela, 30 marca 2014

[132] John Lutz- ' Mrok '

Olewaj wszystkich, to nikt Cię nie zrani.

***
Autor : John Lutz
Tytuł : Mrok
Seria : Zabójcza seria
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 448
Półka : Od wydawnictwa


Zdaje się, że Twoje życie nie odbiega tak zupełnie od ideału- masz ukochaną/ ukochanego, wystarczające do dobrej egzystencji środki na koncie i dopiero co uwiłeś/ uwiłaś swoje gniazdko, w którym masz nadzieję przeżyć wiele cudownych chwil. 
Nie zapominaj, że w szafie, pod łóżkiem czy za drzwiami sąsiedniego pokoju kryje się zło, gotowe wtargnąć do Twojego poukładanego świata, odbierając Ci to, co najważniejsze...

Detektyw Frank Quinn, niesłusznie oskarżony o zgwałcenie nastolatki, egzystuje bez konkretnego celu. Kiedyś jeden z najlepszych w swoim zawodzie, obecnie żyje jak wygnaniec, ścigany wrogimi spojrzeniami zarówno dawnych współpracowników, jak i zwykłych obywateli. I choć nigdy nie udowodniono mu winy, a sam oskarżony dobrze wie, kto stoi za fałszywymi zarzutami, to nikt nie chce wyciągnąć pomocnej dłoni. Aż do Quinna uśmiecha się los- jego zadaniem jest schwytanie mordercy ochrzczonego mianem Nocnego Łowcy...

W tym wypadku okładka raczej nie zachwyca...

Z panem Lutzem 'spotkałam' się już jakiś czas temu przy okazji czytania innej książki jego autorstwa. I tu mam zagwozdkę, bo jakim cudem mogłam dostać do recenzji książkę, która okazuje się być kontynuacją ( oczywiście jeśli chodzi o sferę prywatną bohaterów ) pozycji, którą dziś dla Was recenzuję ? ;) no ale cóż, chyba trzeba być przygotowanym na każdą możliwość. Powiem szczerze, że fabułę poprzedniej jego książki pamiętam dość mgliście, żeby nie powiedzieć- wcale. Dopiero przy posiłkowaniu się recenzjami na Lubimyczytac.pl cokolwiek zaczyna mi świtać. No, ale ja nie o tym- dziś prowadzę swój monolog odnośnie Mroku.
'Stracić kogoś'- jedno, krótkie stwierdzenie, a niesie za sobą tak wiele znaczeń. Możemy kogoś stracić w wypadku samochodowym; ktoś nam bliski może umrzeć na szpitalnym łóżku, trawiony chorobą. A jeszcze inaczej- ktoś po prostu nas porzuci, odejdzie. 

Kiedy czytam o morderstwach, psychopatach, czy nawet oglądam programy na Polsat Crime zastanawiam się, kto do licha dał im prawo do decydowania o ludzkim życiu bądź śmierci ? Dlaczego po ziemi chodzą zwyrodnialcy, polujący na dzieci czy kobiety, a prawo nie robi z tym właściwie nic- co z tego, że taki morderca/ pedofil/ gwałciciel zostanie złapany i zamknięty, skoro państwo płaci za jego wyżywienie...
Ta refleksja nasunęła mi się bardziej ze względu na 'zabawę w Boga', jaką w książce Lutz'a uskutecznia Nocny Łowca. Mężczyzna preferuje dziwne zagrywki, mszcząc się za dawne złe doświadczenia. Swoje ofiary podchodzi bardzo subtelnie- tak subtelnie, że do momentu kulminacyjnego nie wiedzą nawet o tym, że ktoś podążał ich śladem. Obserwował je. Przenikał na wskroś i obdarowywał prezentami...

Zastanawiam się, jak właściwie oddać moje uczucia względem tej pozycji. Nie była ona oryginalna, trudno, żeby dreszczowce tego typu potrafiły nas bardzo zaskakiwać. Czytało się bardzo dobrze, nawet nie wiem kiedy ją skończyłam. Bardzo podobają mi się takie wstawki z przeszłości, tłumaczące nieco motywy psychopaty. I tu jeszcze wisienka na torcie, bo pan Autor niby to ujawnił nam kogo możemy się spodziewać w roli mordercy,  ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna... 

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka !

www.proszynski.pl