niedziela, 23 marca 2014

[129] Dorota Krawczyńska- ' Frenemy '

Do przodu !

***


Autor : Dorota Krawczyńska
Tytuł : Frenemy
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 192
Półka : Od wydawnictwa

Frenemy- z angielskiego przyjaźń oparta na rywalizacji.
Gina i Kalina to dwie instruktorki w pewnym domu kultury; choć diametralnie się od siebie różnią, to razem tworzą ambitny zespół, dążący do jak najlepszej działalności ich miejsca pracy. W życiu prywatnym zresztą też bardzo dobrze się rozumieją, mimo tak odmiennych charakterów- Gina jest kobietą żywiołową, zaś Kalina bardziej skłonną do refleksji. 
Wszystko ulega zmianie, gdy Gina zostaje nową szefową domu kultury, a na karb wszystkich pracowników spada ogrom jej chorej ambicji...

W okładce zakochałam się od razu; dwie kobiety, tak od siebie różne od razu "mówią nam", co też czeka nas w środku- walka dwóch żywiołów, ognia i wody. Zastanawiał mnie tylko tytuł- Frenemy ? Cóż to takiego ? Gdzieś w połowie stwierdziłam, że to musi dotyczyć takiej jakby... nieprzyjaźni w przyjaźni. Dopiero potem moje wątpliwości zostały rozwiane.

Kalina, mimo, iż swoje lata już ma, wewnątrz wciąż jest małą dziewczynką. Właściwie to nie da się jej nie lubić- jest dobra, przyjacielska, zainteresowana zmartwieniami bliźnich, lojalna. Gina z kolei jest osobą bardziej wyniosłą, dążącą po trupach do celu, pełną energii i niezbyt liczącą się ze zdaniem innych. Wydawało by się, że spokojniejsza bohaterka łagodzi nieco temperament tej drugiej, niestety- awans zmienia wszystko mimo, iż niektórzy wciąż chcą trwać w ułudzie przyjaźni...
Książka jest króciutka, odpowiednia na niedzielne popołudnie w marcowym słońcu; ale temat już nie jest taki leciutki, relaksujący. Uniwersalny, tak mogę go określić z całą stanowczością. Każdemu z nas zdarzyło się poznać, a może nawet nawiązać głębsze relacje z osobą, która pędzi przed siebie, pozostawiając wielu wartościowych ludzi za sobą. Która jest dodatkowo bardzo inteligentnym manipulatorem, a co za tym idzie- wyplątanie się z sieci chorej relacji staje się dla "omotanego" człowieka bardzo trudne...
Nie powiem, sprytni "ukryci szantażyści" to bardzo ciekawe zjawiska; doskonale wiedzą, co komu wypomnieć, jaki wyraz twarzy przybrać i co powiedzieć, by ostatecznie złamać drugą osobę i przekonać do swojej racji. Współczuję jednak każdemu, kto kiedykolwiek wplątał się w znajomość z takową osobą... 
Nigdy nie miałam sposobności trafić na takowego osobnika, dla mojego zdrowia psychicznego to nawet lepiej; myśląc o tym teraz uświadamiam sobie, że miałam okazję przyglądać się dwóm parom, których relacje polegały na czymś takim- jedna osoba manipulowała drugą, ta z kolei nijak nie mogła odejść. 
I tak właśnie dzieje się w Frenemy, bo Kalina w moim mniemaniu jest za dobra, by opuścić nierozumianą i nielubianą przez nikogo Ginę. Pewnie ta cała ich niby przyjaźń ciągnęła się ze względu na stare czasy... a czasami musimy przeciąć niektóre więzy i odejść, tak będzie lepiej dla obu stron. 
Polecam, polecam, polecam !

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Novaeres !