wtorek, 18 marca 2014

[127] Katarzyna Puzyńska- ' Motylek '

Wiecie, Fortuna naprawdę kołem się toczy... 
Nie mogę sobie znaleźć miejsca, mam na głowie obowiązki, które i tak odkładam na później...
Ale zbliża się wiosna ! Jedyny promyczek w moim życiu ostatnimi czasy.
Czy można oceniać osobę, znając ją tylko z opowiadań innych... ?

***


Autor : Katarzyna Puzyńska
Tytuł : Motylek
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 608
Półka : Od wydawnictwa

Motylek- drobny robaczek o kolorowych skrzydełkach, na widok którego większość z nas, ludzi, czuje się dziwnie radośnie. Ponoć żyją tylko jeden dzień... Przez jeden, krótki dzień upiększają sobą łąki, kwiaty, życie...

Mazurska wieś, poranek; znaleziono ciało zakonnicy, potrąconej przez samochód. Niestety, sprawca pozostaje nieznany. Ale zaraz, zaraz... Czy kobieta na pewno zmarła w skutek nieszczęśliwego wypadku ? A może ślady opon mają zmylić policję ? 

Nikt nigdy nie pomyślałby, że śmierć zagości na dłużej w małej miejscowości. A mieszkańcy mają swoje tajemnice...

Czy to motyl, czy ćma na okładce ? Trochę trudno mi orzec. Nawiasem mówiąc, w jakiś dziwny sposób ćmy mnie obrzydzają. Mimo, że staram się walczyć z tym irracjonalnym uczuciem... Myślę o nich jak o "nocnych motylach" z norwidowskiej poezji. Ale odpłynęłam z tematem ! Tytuł adekwatny do treści, bo niejedno przy czytaniu może nas zaskoczyć- na pewno też poplami nas krew.

Książkę co prawda czytałam jakiś czas temu, jednak fabuła zapadła mi w pamięć ( co nie znaczy, że za rok będę w stanie przytoczyć wszystkie wydarzenia ;) ). Zabita zakonnica- cóż, żyjemy w takich czasach, że nawet to nikogo specjalnie nie dziwi. W końcu boża służka to ciągle zwykły śmiertelnik... Ale zamordowana z premedytacją ? To już co innego. Kamyk, który budzi do życia lawinę. Bo i denatka przeżyła już swoje i to nie za zakonnymi murami. Ale o tym musicie poczytać sami.
Czyta się dobrze; aż chce się odkryć, kto stoi za krwawymi morderstwami. W międzyczasie poznajemy także historie kilku bohaterów, mniej lub bardziej pozytywnych, także autorka nie skupiła się jedynie na wątku mordów. I za to plus, bo jakże nam, Czytelnikom, oceniać poczynania różnych postaci, nie znając ich środowiska ? 
Trochę... dziwne, że winowajcą okazał się ktoś, kto od początku powieści pozostawał w cieniu. Mam głupie przeświadczenie, że większe bum! pojawia się w momencie, gdy negatywną postacią okazuje się ktoś, o kim nigdy byśmy nawet nie pomyśleli... 
Psychiczne choroby ? Naturalnie. Wszystko ładnie się ze sobą plącze, sytuacja zostaje nam jasno wytłumaczona, nie musimy się więc sami niczego domyślać. Tym bardziej nie zostajemy zmuszeni do życia w niepewności ;)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka !

www.proszynski.pl