czwartek, 23 stycznia 2014

[115] John Lutz- ' Puls '

Jeszcze tylko kilka dni do drugiego egzaminu...
Chcę być już po sesji, cieszyć się feriami i odliczać dni do wiosny !

***


Autor : John Lutz
Tytuł : Puls
Seria : Zabójcza Seria
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : ?
Półka : Od wydawnictwa

Kilka lat temu detektyw Frank Quinn miał nie lada sprawę do rozwiązania, a jedynym tropem były bestialsko zmasakrowane ciała kobiet. Ścieżkę zbrodni, którą podążała bestia wyznaczały... majtki, bowiem każda kolejna ofiara zostawała przebrana w bieliznę poprzedniej. Zagadka jednak została rozwiązana, a zbrodniarz, Danielle Daniel -nie wiadomo, czy bardziej mężczyzna czy kobieta- został skazany. Niestety, po latach schemat zbrodni skazańca ponownie zaczął się powtarzać, choć sam Danielle Daniel uznany został za zmarłego w wyniku huraganu. Czy aby na pewno ? A może ktoś kontynuował jego krwawe dzieło ... ? 

Okładka nie rzucająca się w oczy, charakterystyczna dla tej serii.

O owej książce piszę po czasie i to sporo; w gorącym okresie egzaminów nie mogę skupić się na niczym innym, poza notatkami. Ale mniejsza o to; prawda jest taka, że Puls pamiętam dosyć mgliście i dopiero opis książki co nieco mi przypomniał. Czy takie zapomnienie czytelnicze dobrze świadczy o historii ? Otóż zazwyczaj nie, ale w tym wypadku zrzucam winę na własną sklerozę. Książka jest bardzo ciekawa i wciągająca, podobał mi się motyw zabójcy, który był na ten swój szalony sposób specyficzny, choć i tak sądzę, że szału nie było. Ale powiązania odnajdywane w bieliźnie jak najbardziej dobrze pomyślane. Pamiętam, że pierwsze strony nieco mnie odrzuciły, bo dialogi prowadzone między bohaterami w pewnych momentach były takie jakieś... niskich lotów, może tak to określę. Później albo to styl autora lekko się poprawia, albo to sam czytelnik przestaje tak bardzo zwracać uwagę na drobne błędy stylistyczne, chcąc poznać zakończenie historii Danielle Daniela ( bądź Daniela Danielle- jak kto woli ). Właściwie John Lutz daje nam odpowiedzi na pytania czy morderca przeżył huragan, przetaczający się kilka lat wcześniej, jakie powiązania z morderstwami miał pewien uniwersytet i jaki interes w całym tym "przedsięwzięciu" mieli tamtejsi wykładowcy, ale bezpośrednia ta odpowiedź nie jest; Lutz zmusza nas do ruszenia makówką, zastanowienia się, czy aby dobrze wytypowaliśmy...
Cóż, co mogę dodać na koniec ? Książka zła nie była, ale też średnio zapisuje się w pamięci. 

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka ! 

www.proszynski.pl