czwartek, 16 stycznia 2014

[114] Michael Brown- ' Duchy wokół nas. Żyj świadomie. Po drugiej stronie jest życie '

A już za rogiem sesja... Boże.

***


Autor : Michael Brown
Tytuł : Duchy wokół nas. Żyj świadomie. Po drugiej stronie jest życie.
Seria : Duchy wokół nas
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Stron : 188
Półka : Od wydawnictwa

Mówią, że umieranie nie jest takie straszne, że to tylko przejście na kolejny etap egzystencji. Mówią, że zależnie od naszych czynów czeka na nas Niebo lub Piekło, może Czyściec. Obiecują, że to bliscy przyjdą po nas w naszej ostatniej godzinie. 
Czy jakaś część ludzkiej duszy pozostaje na ziemi z ukochanymi, by wspierać ich w żałobie ? Czy naprawdę... po śmierci jest coś więcej ?

Front jest bardzo ładny, przyjemny dla oka i sugestywny- albo piekielne otchłanie, albo niebiańskie ławy; oto, co czeka nas po śmierci. A przynajmniej tak sądzi Michael Brown, autor tej niewielkiej książki.

Bohaterów w owej książce nie ma, jako iż jest to zbiór odczuć ludzi z całego świata- opowiadają swoje historie dotyczące spotkań z duchami, ale uwaga- nie tylko tymi pozytywnymi duszami naszych bliskich, którzy niejako wcielają się na moment w naszego Anioła Stróża, ale także o tych złośliwych, zakłócających codzienną egzystencję i wpływających na nas samych. To zagadnienie mnie zaciekawiło- jak duży wpływ na nasze negatywne cechy charakteru- zazdrość, złośliwość, egoizm- mają złe duchy, a jaki my sami ? Czy to możliwe, że za złymi cechami każdego z nas stoi właśnie takowy duch ? To byłoby dość proste wytłumaczenie się z wszelkich złych pobudek, tak sądzę. Właśnie w tym fragmencie nie zgadzam się z autorem, uważam bowiem, że to my sami budujemy SIEBIE. 

Ogólnie rzecz biorąc, książka jest dość interesująca; temat życia po śmierci, wszelakich zjaw, reinkarnacji bardzo mnie interesuje, dlatego zawsze sięgam po utwory, które mogą mi choć trochę przejaśnić wizję tego przejścia na drugą stronę. Historie ludzi, którzy na swej drodze napotkali zjawy są pośrednio ciekawe, szczerze, to sama nie wiem, dlaczego nie mogłam się jakoś w nie wczuć. Może to przez to, że sama nigdy nie doświadczyłam czegoś podobnego. I wcale nie wiem, czy chciałabym. Książka troszeczkę, ale to naprawdę troszeczkę trąca przesadną religijnością- modlitwa jako lek na całe zło. Przepraszam, że to powiem, ale po śmierci siostry mojej współlokatorki, która zmarła po niespełna dwóch miesiącach walki z rakiem, mającej zaledwie 17 lat, bardzo ciężko jest mi uwierzyć w leczniczą moc próśb kierowanych do Boga. Mimo to, czytając, śledząc kolejne opowieści z życia wzięte, tchnięta duchem książki, długo rozmyślałam nad samą sobą. Nie odrzucam modlitwy- broń Boże !- a nawet sądzę, że po tej lekturze sama częściej po nią sięgnę. 

 Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu M !

www.wydawnictwom.pl