poniedziałek, 2 grudnia 2013

[106] Kino nocnych marków- ' W pierścieniu ognia '

I oto nadszedł moment, kiedy reaktywuję ' Kino nocnych marków ' ; )

***




IGRZYSKA ŚMIERCI: W PIERŚCIENIU OGNIA


Wszyscy pamiętamy zakończenie poprzedniej części "Igrzysk..."- Katniss i Peeta mieli nadzieję na zwycięstwo, jako iż Kapitol zmienił reguły śmiertelnej gry, nazywanej... Dożynkami, bądź Głodowymi Igrzyskami. Niestety, jak to bywa, "szefowie" zmienili decyzję. W akcie desperacji dwójka bohaterów postanowiła zjeść trujące jagody...
Obecnie Katniss i Peeta żyją w Wiosce Zwycięzców, "25 jardów od siebie"- wciąż udają namiętność, która niby połączyła ich podczas Igrzysk, by zapewnić rodzinom spokojny byt (a przynajmniej dziewczyna udaje). Coś się jednak zmienia- panna Everdeen zastaje w swym domu nieoczekiwanego gościa, który opowiada o buntach w Dystryktach i grozi dziewczynie śmiercią... Przed waleczną dwójką tournee po Dystryktach i wiele innych niebezpieczeństw...

Na drugą część "Igrzysk śmierci" czekałam od momentu, w którym znałam datę ich premiery; oczywiście na samą premierę nie było dane mi iść, ale za to nadrobiłam filmowe zaległości w ubiegły czwartek. Już początek ekranizacji przypadł mi do gustu, a konkretnie moment, w którym bohaterowie odwiedzają Dystrykt małej Rue, zmarłej przyjaciółki Katniss. Za kilka szczerych słów przyszło im zapłacić życiem jednego z mieszkańców, który... zagwizdał melodię Katniss i uniósł do góry dłoń w znanym dla innych geście, oznaczającym solidarność z Kosogłosem, którym stała się dla nich właśnie Katniss. Rozwalił mnie ten moment, uwielbiam, gdy ludzie okazują sobie taką przyjaźń, bliskość, solidarność właśnie... I męczyły mnie późniejsze rozterki głównej bohaterki, która odrzucała bunt dla dobra rodziny. Z jednej strony ją rozumiem, bo czemu ma się martwić zamieszkami w innych Dystryktach, skoro najważniejsza jest dla niej Prim i mama ? Z drugiej jednak strony musiała wykorzystać to, iż stała się symbolem wolności i buntu dla tak wielu osób, które bez szemrania poszłyby za nią...

Cóż więcej mogę dodać ? Po przeczytaniu książki ogólnie każdy wie, czego może się spodziewać- dla mnie film był bardzo dobry, choć raczej nie należy do tych, które "urwały mi tyłek". Moja siostra z kolei ekranizację okropnie zachwala, przez pół filmu miała łzy w oczach. Zdecydowanie jednak polecam każdemu, kto poznał książki i pierwszą część :)