niedziela, 8 września 2013

[088] Emily Giffin- ' Dziecioodporna '

Zrobiłam sobie takie małe wyzwanie, a mianowicie planuję przez cały wrzesień obejrzeć Pretty Little Liars.
Już prawie kończę 1 sezon ^^
Btw, dziękuję wszystkim odwiedzającym i komentującym ! :*

***


Autor : Emily Giffin
Tytuł : Dziecioodporna
Seria : -
Wydawnictwo : Otwarte
Stron : 392
Półka : Z biblioteki

Claudia jasno postawiła swoje wymogi co do związku- podróże, zabawa i... brak dzieci. Do pewnego czasu każdy kolejny partner kobiety prędzej czy później opuszczał ją dla "żywego inkubatora", który był gotowy na urodzenie im potomka. Ale Claudia nie poddawała się i tak oto dopięła swego- na jej drodze stanął Ben, w kwestii dzieci również sceptyczny. I wydawałoby się, że ta sielanka potrwa latami, a zakochani razem się zestarzeją; jednak w raju zaczęło się psuć, a słowo "rozwód" coraz częściej przewijało się przez rozmowy z bliskimi.
Czy warto porzucić własne cele i marzenia na rzecz bratniej duszy... ?

Okładka : Zdziwiłam się, że książki Emily Giffin sprzedawane są po 9,90- chyba, że to ja trafiłam akurat na taki egzemplarz. To właśnie od razu rzuciło mi się w oczy, gdy chwyciłam tę pozycję. Front raczej nie fascynuje- to tylko kobieca twarz.

Bohaterowie : Na pierwszy ogień idzie Claudia, redaktorka bardzo znanego wydawnictwa. Jej życie mija wśród wypadów z przyjaciółmi, przygotowaniami do maratonu oraz... wysłuchiwaniu od rodziny o ich macierzyńskich planach. Jedna z sióstr, Daphne, nie ma tego szczęścia, które pozwala bezproblemowo zajść w ciążę- choć z mężem się starają, to na razie z planów nici. Mąż Claudii, Ben, choć początkowo podobnie zapatruje się na sprawę ojcostwa, to zmienia zdanie, gdy jego przyjaciel zostaje ojcem. Mężczyzna nagle odkrywa w sobie ten tajemniczy pierwiastek ojcostwa, do tej pory gdzieś głęboko ukryty. Niestety, Claudia jest nieprzejednana...

Moje zdanie : Wiedziona licznymi pozytywnymi recenzjami książek Emily Giffin, które czytywałam na Waszych blogach, również zdecydowałam się wreszcie zakosztować twórczości tej tajemniczej dla mnie -do tej pory- pisarki. I nie rozczarowałam się. W jej sposobie pisania jest coś takiego, że trudno oderwać się od lektury, w myślach obiecując sobie "jeszcze tylko jeden rozdział i idę spać". No i temat jak najbardziej na czasie- mnóstwo osób obecnie rozważa pomysł spłodzenia potomka. Wielu odrzuca go na starcie, tak jak Claudia, do innych z kolei uczucie pustki puka dopiero po dłuższym czasie... Trudno mi jest oceniać postawę któregokolwiek bohatera- Bena, z jego nagłą chęcią zostania ojcem czy Claudii, która definitywnie odrzuciła rolę matki. I co najlepsze, jej decyzja wcale nie wynika z ciężkim dzieciństwem- rodzinę miała w miarę normalną, no, może oprócz matki. Emily Giffin nie tylko przedstawiła nam problem osób, które nie decydując się na dziecko borykają się z dziwnymi spojrzeniami otoczenia, nastawionego na to, że KAŻDY na pewno chce mieć dziecko, a jeśli nie- to tacy ludzie nie mają prawa istnieć, ale także starania ludzi, którzy chcą mieć potomka, a natura walczy z nimi wszelkimi siłami. Dwa zupełnie odmienne spostrzeżenia w kwestii rodzicielstwa.