wtorek, 11 czerwca 2013

[070] Agata Rączka- "Krwawy Romeo"

Jak to jest, że jak do południa czegoś nie zrobię, to potem nie mam na to czasu ? -.-
ech i znów czas powrócić do nauki... Jeszcze tylko jeden egzamin i wreszcie  wakacje ; )

***


Autor : Agata Rączka
Tytuł : Krwawy Romeo
Seria : Kontynuacja poprzedniego tomu
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 234
Półka : Od wydawnictwa

Verz Revenge, choć dopiero co uciekła z łap potwora, czego pozostałością jest widoczne utykanie i srebrna laska, to nigdy nie zgodzi się na chwilę odpoczynku. Sama królowa zwraca się do niej z nowym zadaniem- wierzy, że tylko Verz może podołać tej prośbie. Waleczny, choć niemniej irytujący towarzysz bohaterki imieniem Sena i tym razem gotowy jest stanąć w obronie dziewczyny w walce na śmierć i życie mimo, iż nie łączy ich gorące uczucie, tym bardziej serdeczna przyjaźń. Ktoś morduje niewinnych i to- a nie wyimaginowane błahostki- stanowią siłę napędową tej dwójki. 
Kim tak naprawdę jest Sena ? I jakie uczucie kotłują się w sercu Verz, żądnej zemsty ?

Okładka : Bardzo gustowna, choć jeśli ten wąsaty pan na okładce to Sena, to znacznie ujmuje mu uroku; wyobrażałam go sobie raczej jako gładkolicego młodzieńca ;)

Bohaterowie : Główna postać imieniem Verz Revenge, czyli dziewczyna, która ma diabła pod skórą; nie usiedzi na miejscu, choćby  miała złamane wszystkie kończyny. Grupą jej krwi jest zemsta, choć czasami za bardzo pozuje na bohaterkę, choć tak naprawdę to Sena ratuje jej szanowne cztery litery. Sena z kolei to iście demoniczny mężczyzna, charakterem idealnie pasujący do Verz- ich rozmowy polegają wyłącznie na drobnych słownych przepychankach, ironii i aluzjach. Czy coś między nimi się 'kroi' ? 

Moje zdanie : Książkę czyta się bardzo dobrze, choć może nie należy do rodzaju tych, które odbierają sen; lektura uprzyjemniła mi leżakowanie, a humor dopisywał mi mimo krwawych, a nawet bardzo ociekających krwią opisów. Cóż, może to dlatego, że to właśnie ich w książkach szukam ;) Niestety, nie było mi dane przeczytać tomu poprzedniego, czego ogromnie żałuję- momentami nie mogłam połapać się w sytuacji, o poprzednim zadaniu dla Verz dowiadujemy się minimalnej ilości informacji, a to, co wydarzyło się między nią a Seną włożone jest gdzieś między stare karty przeszłości, więc jako czytelnicy bez znajomości poprzedniego tomu możemy jedynie wysnuwać wnioski i oprzeć się na pojedynczych wyznaniach głównej bohaterki. Bo też która młoda dziewczyna nie straciłaby głowy dla mężczyzny, który jest jej wierny jak pies i waleczny jak lew ? Gotowy oddać życie w obronie ? Duży plus za to, że miłość nie przesłoniła całej fabuły. A pomysł całkiem niezły- polowanie na szalonego mordercę, choć momentami się gubiłam. Nie wiem, czy to z powodu braku skupienia z mojej strony ? Być może. Najbardziej w pamięć zapadło mi zakończenie, bo było tak niespodziewane i zaskakujące, że... rozerwało mi serce. Na miliony drobnych kawałków. Może to głupie, bo zawsze uważam, że happy endy nie są trendy, jednak jakoś nie mogłam się pogodzić ze śmiercią, która zabrała jednego z bohaterów. 
Polecam, polecam, polecam ;)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Novaeres ! :)