czwartek, 16 maja 2013

[066] Mieczysław Karaszewski- ' Mam marzenia '

Z pamiętnika:
Siedzę w domu z katarem, walcząc z zagadnieniami na egzaminy i pracą roczną. Jedynym pocieszeniem jest wizja wakacji za 9 dni C:

***



Autor : Mieczysław Karaszewski
Tytuł : Mam marzenia
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 267

Każdy z nas będąc młodym, ma jakieś konkretne cele, marzenia; niektórzy jednak, wchodząc w tzw. dorosłość zarzucają dawną, nieco zarośniętą i nieraz ciężką do przebycia drogę ku ambicjom z młodości, by spacerkiem przejść szeroką drogę rutyny, skupiając się jedynie na pospolitym dostarczaniu chleba rodzinie, nie wierząc, że marzenia mimo dorosłości nadal mają szansę się spełnić. Wystarczy tylko chcieć- i nie trzeba od razu porzucać dotychczasowego dorobku życia; swój czas można podzielić na realizację siebie i na zarabianie. Pan Mieczysław coś o tym wie- sam, mimo tego, że droga nie była usłana różami dbał zarówno o swoje zawodowe zadowolenie, jak i dawne cele, przyświecające mu w latach wcześniejszych. 
 Okładka- jak mniemam- to zdjęcie Pana Mieczysława z młodości; jakoś nie nasuwa mi się nic więcej na myśl, co mogłabym jeszcze dodać w tym temacie.
Napisanie tej recenzji to dla mnie trudny orzech do zgryzienia, jako że mam do czynienia z autobiografią, a to raczej nie jest moja ulubiona kategoria, szczególnie, gdy nie dotyczy znanych ( i lubianych przeze mnie ) osób. Autor- jak już można się domyślić po samej łatce 'autobiografia'- w miarę chronologicznie opisuje swoje życie. W miarę, bo często spotykałam się np. z jakąś konkretną historią dotyczącą dzieciństwa, opowieść ta została skrótowo opisana, by za chwilę czytelnik został powalony stwierdzeniem typu "ale do tego przejdę w rozdziale tym i tym". Oczopląsu można dostać, moja osoba w takich chwilach gubiła wątek, ale być może to tylko moja prywatna przypadłość. Mniejsza z tym; w książce spotykamy się z wieloma nazwiskami, datami- wszystko jest przedstawione tak, jak gdyby Pan Mieczysław dedykował swoje dzieło wyłącznie odbiorcy mu znanemu ( komuś z rodziny dla przykładu ), gdzie czytelnik spoza rodziny nie ma wstępu. Poznajemy historię konkretnej osoby, chociaż w życiu nie widzieliśmy jej na oczy. Za to bardzo spodobało mi się podejście Pana Karaszewskiego, który nie zamierza zaprzestać realizowania swoich marzeń tylko dlatego, że z racji wieku powinien być statecznym mężczyzną, zajmującym się jedynie zarabianiem. Również rozdział poświęcony deportacji części rodziny był bardzo interesujący, mimo że w tym temacie czytywało się już wiele utworów.
Reasumując, trudno powiedzieć, czy polecam czy nie- może to ja nie potrafię się wczuć w historię prawdziwą, dlatego po lekturze czuję się lekko... znudzona ? Sądzę, że każdy sam musi zadecydować, czym ta autobiografia jest dla niego.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Novaeres ;)