niedziela, 7 października 2012

Notka konkursowa- 'Wakacje od życia'

Moi mili !
Ze względu, że - jak już wiadomo- na mieszkaniu nie mam internetu, muszę wstawić kolejną notkę w odstępie jednego dnia. No cóż ;)
Dzisiaj wyjątkowo notka z recenzją na konkurs, o którym dowiedziałam się już jakiś czas temu .


Autor : Katarzyna Topornicka
Tytuł : Wakacje od życia
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 420
 
" Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma " mówi stare, polskie przysłowie. Wielu naszych rodaków żyje według owej zasady, porzucając ojczyznę w imię lepszego życia. owa, kierowana instynktem samozachowawczym, przylatuje do Ameryki, aby zasmakować inności; rezerwuje czas na swoiste wakacje : wakacje od życia, od normalności i utartych wzorców zachowań, nieodłącznie towarzyszących jej w Polsce. Amerykańska rzeczywistość tylko czeka, by porwać ją w ramiona różnorakich drobnych przyzwyczajeń i przyjemności.
 Bohaterka jest jednak twardsza i mniej podatna na wpływy, niż mogłoby się wydawać; ot, można by tu wskazać od razu Hansa, sąsiada z góry, wiecznie zaopatrzonego w gandzię. Nowa raczej nie należy do osób, które "spuszczone ze smyczy" próbują wszystkiego, co nawinie się im pod rękę. Jest kobietą odpowiedzialną, dlatego od razu znajduje pracę u małżeństwa z autystycznym dzieckiem, Averym.
Bohaterka uparcie trzyma się swoich zasad, wymyślonych dawno temu i w zupełnie innych okolicznościach- jest nie do zdarcia, pełną empatii osóbką, której kłamstwo po prostu nie pasuje, choć początkowo  wydawała się raczej zahukaną przez "tubylców" Poleczką ... 

Książka - choć po tytule mogłoby się wydawać coś zupełnie innego- nie traktuje o szaleństwach młodej kobiety na całkiem nowym gruncie, przeciwnie- zaczyna się od przeglądu amerykańskich tradycji i porównywania z rodzimymi zachowaniami, a kończy na silnych wzruszeniach, nawet jeśli brzmi to nieco melodramatycznie. Nawet ja, osoba, którą ciężko zmusić do uronienia choćby jednej łezki, przy czytaniu natrafiałam na takie fragmenty, że w gardle rosła mi okropna gula.

Moim zdaniem Pani Topornickiej wszystko wyszło szalenie naturalnie, jak gdyby nie musiała wkładać w napisanie powieści ani trochę wysiłku, lecz wyłącznie serce. Nawet wykreowane postacie, tak skrajnie od siebie różne, pozwalające sobie na mniejsze lub większe szaleństwa pasowały do siebie idealnie, dając początek papierowej przyjaźni. Dzięki owemu utworowi wiemy, jak czuje się Polak w obcym kraju- no chyba, że ktoś wie to z własnego doświadczenia ; )