sobota, 13 października 2012

[045] Graham Masterton- ' Sfinks '

Mam zaje*istego wykładowcę, ot co !

***
Autor : Graham Masterton
Tytuł : Sfinks
Seria : -
Wydawnictwo : Prima
Stron : 208

Gene był amatorem politycznych imprez; nudne, omawiane przez mężczyzn narodowe tematy wcale nie fascynowały ich towarzyszek, dzięki czemu Gene bez problemu mógł je zdobyć- na jedną noc, dwie, ewentualnie kolację ze śniadaniem. Tylko jedna kobieta zdawała się być odporna na jego urok osobisty- Lorie. Lecz czyż nie ma nic lepszego niż powolne zdobywanie upatrzonej wcześniej zwierzyny ? Gene, zatracony w wyścigu z uczuciami kobiety nie zauważył, kiedy to on stał się zagrożony ... I to nie wielką miłością. 

Tytułem wstępu zaznaczę, że wkleiłam obrazek okładki wydawnictwa Albatros, gdyż nie pamiętam jak wyglądała ta od Primy ; )

Zawsze reaguję jednakowo na widok dzieł Mastertona- bez zastanowienia i czytania tylnej strony biorę w dłoń i pędzę do bibliotekarki. Przyjemność zapoznania się z ogólnym wątkiem książki zostawiam sobie na potem, gdy będę mogła spokojnie usiąść i od razu zagłębić się w lekturę. Cóż, rzadko tak naprawdę utwory mojego ulubionego autora mnie rozczarowywały, zawsze potrafiłam się wczuć w historię i żałować śmierci niektórych, polubionych już przeze mnie bohaterów, których znałam jedynie od kilkudziesięciu stron czytadła. "Sfinks" zdecydowanie potwierdza fakt, że czytelnik przy lekturze Mastertona nie może się nudzić- w tym wypadku nie chodzi nawet o to, że jest pełno krwawych scen, nie; wręcz przeciwnie, autor stawia bardziej na mitologię, podkreślenie prób przyzwyczajenia się głównego bohatera do rzeczywistości związku z Lorie, w którym egzystują potwory nie z tej ziemi.  Lubię, kiedy mam do czynienia z czymś innym niż wampiry lub mordercze, zawistne dusze- tym razem trafiło na motyw pół-lwów, synów Basta. Lekki powiew świeżości ;)
Gene, mimo moich przypuszczeń, ocalał- choć plany wobec niego były całkiem inne. Jakie ? O tym musicie się już przekonać sami ;)