niedziela, 23 września 2012

[043] Jarosław Klonowski- 'Miriam'

49 dni do koncertu <3
wielkie odliczanie, wielkie zbieranie kasy, wielkie przygotowania; a w międzyczasie stres na myśl o studiach.
Facebook to jest jednak dobra rzecz- ja już znalazłam swoją grupę, a Ty ? ; )
Kochani, znowu macie tydzień przerwy ode mnie : *

***

Autor : Jarosław Kalinowski
Tytuł : Miriam
Seria :-
Wydawnictwo : MG
Stron : 237

W kruszwickim szpitalu od miesiąca ukrywa się Miriam- złodziejka, kusicielka i oszustka.  Spokój tego miejsca burzy Bartłomiej Chodyna, wysłany, aby odnaleźć dziewczynę, mającą w posiadaniu pewną książkę, niezmiernie interesującą wielu ludzi. To rozpoczyna bieg dziwnych zdarzeń, pełnych okrutnych zbrodni, namiętności i istot niekoniecznie z tego świata ...

Kobieca postać na okładce kojarzy mi się ze świętymi obrazkami, choć w rzeczywistości ukazuje główną bohaterkę, skrytą w habicie. Może okładka nie przemawia całkowicie do moich oczu, ale czy to samo można powiedzieć o treści ?

Ukrywanie Miriam to duży problem, po pierwsze przez jej zamiłowanie do awantur i kradzieży, po drugie przez to, iż jako kobieta niezbyt pasuje do męskiego zakonu i po trzecie, czyli ostatnie i chyba najważniejsze przez to, że aby dotrzeć do celu nie zawaha się nawet uwieść jednego z braciszków. Taka właśnie jest dziewczyna- uwodzicielska, egoistyczna i dzika. A zatem i odważna; jeśli się komuś postawi, racząc go nieprzyjemnym słowem, to i sama pierwsza sięga do miecza, jeśli przeciwnik jest chętny do walki. Nie dziwne więc, iż wielu uważało ją za ziemską powłokę anioła Hariela. I chyba mieli rację ... świadczy o tym moc, którą dziewczyna kryje- moc ognia. 
Cały wątek toczy się wokół zmagań bohaterów w odzyskaniu tajemniczej księgi i odnalezieniu Sary, siostry Miriam. Nuta historii- a czemu nie ? Nawet ja, wróg wszystkiego, co związane z historią, dałam się uwieść niesamowitej atmosferze powieści. Czuć, że autor wie dobrze o czym pisze, dawne czasy nie są mu obce. To tak jakby przenieść się w przeszłość, która nie jest ani ubarwiana, ani obrzydzana. Czysty realizm opisów. I przede wszystkim bohaterowie ... Za to duży plus. Cała chwała przypadła Miriam, ale trzeba pamiętać także o niezwyciężonym Chodynie, zimnym jak lód i wielu, wielu innych, pomniejszych bohaterach, ubarwiających historię. Dialogi momentami były prześmieszne, szczególnie wypełnione słowem " chędożyć " ... A już najbardziej spodobało mi się to, że nie ma happy endu ! Żadnej burzliwej miłości między bohaterami, tylko chęć zemsty. I zakończenie, które wielu rzeczy nie wyjaśnia...

Jednym słowem polecam ; )

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG ;)