poniedziałek, 13 sierpnia 2012

[035] M.C.Beaton- 'Agatha Raisin i ciasto śmierci '

Padapadapadapadapada.
Dlaczego ciągle pada ?
Teraz, kiedy jest tyle imprez ? I nawet praca jest ?
Ech.

***

Autor : M.C.Beaton
Tytuł : Agatha Raisin i ciasto śmierci
Seria : Agatha Raisin
Wydawnictwo : Edipresse
Stron : 252

Agatha Raisin, do tej pory tzw. "rekin biznesu" postanawia odnaleźć spokój ducha i odchodzi na emeryturę; jej celem jest chatka zakupiona w pewnej małej wiosce. Przekonana o własnej wartości pięćdziesięcioletnia kobieta próbuje przeciągnąć na swoją stronę jak najwięcej członków małej społeczności. Na próżno- nie pomagają ani wystawne i całkowicie fundowane kolacje, ani podkupianie pani sprzątającej... Zauważona przypadkiem ulotka o miejscowym konkursie na najlepszy wypiek budzi w pani Raisin nową nadzieję; oto właśnie znalazła sposób na pewny sukces. Niezrażona własnym brakiem umiejętności kucharskich kupuje ciasto w zaprzyjaźnionej piekarni, by niespełna 24 godziny po ogłoszeniu wyniku sędzia padł trupem po zjedzeniu kawałka "jej"wypieku ...

Okładka przywodzi mi na myśl tanie książki dodawane jako dodatek do gazet, których już od dawna nikt nie kupuje; takie było moje pierwsze wrażenie, ale może owa pozycja kryje w swym wnętrzu coś nowego ? Zobaczmy ...

Rysująca się nam historia jest bardzo prosta, zgrana i dopracowana; kolejna kobieta, dusząca się nadmiarem obowiązków postanawia osiąść na wsi. Tylko, że nie w każdej małej miejscowości dochodzi do morderstwa, początkowo uważanego jedynie za przykry wypadek. Książka jest zdecydowanie bardzo lekkim utworem, zbyt nie skłaniającym do głębszego myślenia, choć osobiście trudno było mi obstawić sprawcę. Szczególnie upodobałam sobie główną bohaterkę, Agathę Raisin, która jest osobą władczą, charyzmatyczną i po prostu... wredną. Lub bardzo dotkliwie szczerą, jak kto woli. Nie obchodzi jej zdanie innych, plecie, co jej ślina na język przyniesie, dlatego zamiast zjednywać sobie przyjaciół, natrafiała na coraz to nowszych wrogów. Bardzo szybko jednak zrezygnowała z tak ostrego podejścia do ludzi, niezainteresowanych niczym innym prócz pogody, rolnictwa i pubu. Choć pomysł z zabłyśnięciem talentem kulinarnym nie wypalił, śmierć sędzi podsunęła jej kolejny- idealny w jej mniemaniu- plan; odnajdzie mordercę i stanie się bohaterką ! Niestety, droga ku rozwiązaniu sprawy okazała się bardzo kręta i pełna dziur, w które Raisin wpadała. 

Cóż mogę dodać na koniec ? Nie jest to specjalnie porywający duszę kryminał, ot, takie czytadełko na odstresowanie. Ale pamiętajcie, mogło być gorzej ; )

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece ;-)

Baza recenzji Syndykatu ZwB