poniedziałek, 2 lipca 2012

[026] Katarzyna Zyskowska- Ignaciak -'Upalne lato Marianny'

The Rasmus gra w Krakowie dokładnie w moje urodziny !
I jak tu się nie cieszyć ? ♥

***

Autor : Katarzyna Zyskowska- Ignaciak
Tytuł : Upalne lato Marianny
Seria : Saga rodzinna
Wydawnictwo : MG
Stron : 255

Rok 1939; starsi mieszkańcy wsi o Kamieńczyk truchleją na wszystkie docierające do ich uszu wieści o wojnie. Osiemnastoletnia Marianna nic sobie nie robi z gradowych chmur nadciągających powoli nad Polskę, ma swój własny świat- właśnie dostała się na studia prawnicze, które umożliwiają jej ucieczkę do całkiem nowej rzeczywistości, rzeczywistości warszawskiej. Nieznajomy, którego poznała przypadkiem w Warszawie okazuje się być gościem u Proboszcza stacjonującego w Kamieńczyku;
dziewczyna, opętana nieznanym jej dotąd uczuciem stara się za wszelką cenę zdobyć serce tajemniczego Zygmunta. 
 Czy w wiosce, w latach, w których rozmowy na tematy tabu nigdy nie powinny mieć miejsca, a panienki z dobrych domów powinny odkrywać swoją seksualność dopiero w noc poślubną możliwy jest romans bez żadnych zobowiązań ?

Czy tak w jednej chwili, w dwóch sercach może zagrać ta sama nuta ?

Okładka przedstawia młodą dziewczynę, panienkę; po tytule można zgadywać, iż to główna bohaterka, Marianna Boruc. Front książki ma przyjemne dla oka, stonowane, letnie kolory- kolejną rzecz wiążącą się z tytułem. Otwierając kopertę nie spodziewałam się, że ta pozycja będzie mieć twardą oprawę. Dzięki temu stała się jeszcze przyjemniejsza dla oka. ;)

Już rozumie, że kobieta jest dla mężczyzny tylko wtedy atrakcyjna, kiedy mu ucieka, wyślizguje się z rąk.

Nigdy nie wiem co mnie czeka, gdy zagłębiam się w książkę, która opowiada o wydarzeniach po roku 1900; najczęściej można natrafić na historyczno-polityczne wywody, co kompletnie mnie nie interesuje. Pani Katarzyna- jak czytamy z tyłu- zainspirowała się historią opowiedzianą przez jej dziadków. Dzięki niej ta opowieść nie zginie, lecz zostanie odkryta przez wielu różnych ludzi. W latach, o których opowiada autorka praktycznie wszystko było zakazane, wiele rzeczy mogło wzbudzić oburzenie ogółu, nie mówiąc już o tym, jak mało praw miały kobiety. To mężczyźni byli stawiani na piedestale przez kochające matki, odrzucające córki jako płeć zbyteczną; widzimy to szczególnie w rodzinie Krystyny, przyjaciółki głównej bohaterki, gdzie matka ma ciepłe słowo wyłącznie dla syna Stefana. Można się zdziwić, ale nawet w tamtych czasach dokonywano aborcji, mimo iż można było za to trafić do więzienia. Przelotne romanse także były na porządku dziennym, jednak wyłącznie w wielkich miastach. A przynajmniej do czasu pojawienia się w Kamieńczyku Zygmunta Jasieńskiego, przystojnego przyszłego wykładowcy na prawie, w którym to ulokowała swe uczucia Marianna. Dziewczyna miała w sobie dużo uroku, była piękną, młodą kobietą- nie jeden mężczyzna szukał jej jasnych włosów w tłumie ludzi wychodzących z kościoła. Jednak brak surowego wychowania sprawił, że bohaterka pozwalała sobie na zbyt wiele jak na tamte czasy. Chciała zawojować świat, walcząc z wieloma poglądami, których nie podzielała. W dodatku była dość egoistyczna, koncentrowała się wyłącznie na swoich potrzebach. Nie miała wyrzutów sumienia, gdy podstępnie wykorzystała Zenona, aby wzbudzić zazdrość w Jasieńskim. Czytane w tajemnicy romanse pobudzały jej i tak już wybuchowy temperament; nie bała się swojej seksualności, a wręcz chciała ją wykorzystać jako kartę przetargową. Szczerze mówiąc sama nie wiem, co mam o owej postaci myśleć- raz pokazuje się z jak najlepszej strony, by za chwilę zburzyć to wrażenie niskolotnymi przemyśleniami. 

Marianna już czuje, że miłość to nie słodkie pocałunki, o smaku podarowanej w oparach zakłopotania bombonierki w kształcie serca, która ma oznaczać : "kocham" a mówi "ckliwy bałwan". To krew i łzy. Żar, a potem rozpacz. Przyciąganie i odrzucanie. I jeszcze coś, coś, o czym nie mówi się głośno.O czym nie wypada myśleć. Coś mrocznego, niezwykłego, szalonego. Namiętność ...

 Co najbardziej przypadło mi do gustu w "upalnym lecie Marianny" ? Zapewne gra, która nieustannie toczyła się między Marianną a Zygmuntem i jej zaskakujący wynik oraz tajemnice domowników, niespokojnie łączące się ze sobą. Autorka wielokrotnie mnie zaskoczyła, sprawiła, że nie chciałam odkładać książki ani na sekundę; przekazała obraz śmierci tak realnie, że czułam się świadkiem całej ceremonii pogrzebowej. A przede wszystkim pokazała, że nie wszystkie panienki z dawnych lat były takimi cnotkami, na jakie mogłyby wyglądać.
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG ;)