środa, 20 czerwca 2012

[024] Christiane F.- 'My, dzieci z dworca ZOO '

Nic dodać, nic ująć;
Gorąco jak w piekle.

***



Autor : Christiane F.
Tytuł : My, dzieci z dworca ZOO
Seria : -
Wydawnictwo : ISKRY
Stron : 222


Kłótnie, bijatyki, problemy w szkole, często także alkohol w domu rodzinnym; kiedy wszystkie problemy nakładają się na siebie, człowiek ma dość- kończy ze sobą, żyje dalej bądź popada w nałóg. Christiane w domu nie miała lekko. Towarzystwo podwórkowe również nie prowadziło jej na dobrą drogę, dlatego zaczęła ćpać. Ot tak, bo to fajne ...

Na samym początku tytuł wydawał mi się raczej nawiązaniem do bezdomnych dzieci, które całe życie spędzają na dworku, żebrząc. Po okładce nie widać, jakiego problemu tak na prawdę dotykamy, czytając ową pozycję. Tylko czaszka wskazuje, że to nie będzie przyjemna podróż przez pozytywne wspomnienia nastolatki.

Całą historię widzimy oczami głównej bohaterki, dziewczyna zagłębia nas w swoją mroczną historię- poczynając od zafascynowania starszymi ćpunami, na kilkakrotnych próbach odtrucia kończąc. Dziś kobieta jest już czysta; wygrała walkę z własnymi demonami. A dzięki jej relacji wiemy, jak dużo przeszła. Podobnym polskim utworem jest "Pamiętnik Narkomanki" autorstwa Barbary Rosiek. Cóż, obie panie są do siebie nieco podobne, obie zniewolone narkotykami, z zagiętą wizją rzeczywistości. W opowieści Christiane nudziły mnie wtrącone policyjne akta opisujące zachowania bohaterki, więc je omijałam. Moim zdaniem nie wnosiły nic istotnego do całej kompozycji. Najbardziej zszokował mnie opis chłopców, którzy gotowi byli oddać swe ciało- i niejednokrotnie to robili- byle tylko mieć forsę na kolejną działkę. Widzieć dziewczynę świadczącą usługi seksualne a chłopaka, robiącego to samo, to zupełna różnica. 

Polecam książkę każdemu, kto jest zainteresowany historią narkomanki i jej drogą do odkupienia.