sobota, 25 lutego 2012

[012] Katarzyna Enerlich- 'Prowincja pełna słońca'

Hej ;)
Wiosna przybywa ♥

***

Autor : Katarzyna Enerlich
Tytuł : Prowincja pełna słońca
Seria : Prowincja
Wydawnictwo : MG
Stron : 289

W zacisznej, domowej przystani Ludmiły nie dzieje się dobrze- najpierw Martin postanawia cichaczem porzucić bohaterkę, by związać się z inną kobietą, całkowicie przekreślając przeżyte z rudowłosą Ludmiłą wzloty i upadki, a potem nagle na głowę do tej pory skupionej wyłącznie na prowadzeniu domu Ludki spadają kłopoty finansowe, pożerające wszelkie odłożone pieniądze na tzw. 'czarną godzinę'. Kobieta, by nie popaść w całkowitą rozpacz, pozostawia pod opieką siostry córeczkę Zosię, wychodząc życiu naprzeciw; bohaterka wyrusza w podróż do słonecznych Włoszech, by zapomnieć o cierpieniach przysporzonych jej przez prawie eks męża i ustabilizować wciąż topniejące finanse. Okazuje się, że szefowa zleci jej nie tylko sprzątanie...

" Każdy z nas zabije kiedyś to, co kocha "

Barwna opowieść o życiu kobiety ( troszkę starszej niż czytelniczki mojego bloga ;)), która po raz kolejny znajduje się na życiowym zakręcie; gratka dla fanów twórczości Katarzyny Enerlich. 
Można by powiedzieć, że pisarka zakończy happy end'em historię Ludmiły, znaną nam już z " Prowinji pełnej marzeń " i " Prowincji pełnej gwiazd ". A tu zaskoczenie- Pani Katarzyna postanowiła wysłać naszą bohaterkę w podróż "za chlebem", tak jak musi podróżować- niestety- wielu naszych rodaków. 
Martina również poznaliśmy w tomie pierwszym i drugim; przystojny mężczyzna, mimo, iż wziął z rudowłosą bohaterką ślub, ma z nią dziecko i postanowił wspólnie z nią wybudować rodzinne gniazdko na wsi, jest oszustem. Oszustem, który z każdą kolejną częścią podoba mi się coraz mniej- taki typowy chłopiec bawiący się w dorosłego. Bo jak inaczej można go określić ? Po raz kolejny dał dowód "miłości", która- gdy stajesz na ołtarzu- powinna być obecna w Twoim związku. A tu? Jakim dowodem miłości było opuszczenie Ludki i Zosi, brak jakiegokolwiek wsparcia finansowego z jego strony ? Oczywiście podążając za dalszymi losami tej niby pary Martin stara się zrehabilitować, zarówno w oczach eks żony jak i czytelnika. 
Ważnym elementem "Prowincji..." była historia Aminy, dziewczyny, która została zmuszona do poślubienia mężczyzny, wyznaczonego jej przez ojca. Nieludzko traktowana, niespełna dziewiętnastoletnia dziewczyna dzieli się historią swoją i jej matki z Ludmiłą, z nadzieją na pomoc. Nawet we Włoszech, wydawałoby się cywilizowanym kraju wciąż mieszkają rodziny, które pozostają wierne szlakowi tradycji wyznaczonych im przez przodków. Bicie, wymuszanie stosunków płciowych i więzienie to tylko kilka przykładów kieratu, jaki muszą przejść kobiety na co dzień. Na pewno znacie wiele książek, takich jak np. "Kwiat pustyni" traktujących o podobnych historiach, niestety- z życia wziętych.

Wracając do głównej bohaterki muszę zauważyć, że kobieta nie ma problemu z odnalezieniem zastępcy byłego męża; przy jej boku wciąż czuwa Piotr, jej domniemany przyjaciel i dawny kochanek, oczekujący tylko na jakikolwiek gest uczucia skierowany w jego stronę. To trochę żałosne. Mężczyzna w jego wieku zachowujący się jak żebrak ? Przecież wiadomo, że nie da się nikogo zmusić do miłości ... Nie podobała mi się postawa Ludmiły wobec niego- mimo, iż rudowłosa kobieta wiedziała, jakie uczucia żywi do niej Piotr, to postanowiła spędzić z nim kilka nocy, ot tak, niezobowiązująco. Cóż, wprawdzie potem jej się to upiekło, ale mogło skończyć się zupełnie inaczej ;)

Od siebie mogę dodać tylko tyle, że moja babcia chce więcej :D

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG :)