wtorek, 3 stycznia 2012

[005] Nalini Singh- ' W niewoli zmysłów'

Ugh.
Kiedy wreszcie będą ferie ? ;(

***


Autor : Nalini Singh
Tytuł : W niewoli zmysłów
Seria : Zimnokrwiści- Zmniennokształtni
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 432

W nowym świecie- świecie pełnym technologii i nowoczesnych rozwiązań- nie każdy rodzi się człowiekiem. Rozwój techniki pozwolił stworzyć rasę Psi, istot inteligentnych, pozbawionych jakichkolwiek emocji, zimnych maszyn. Sascha Duncan, kardynalna i zarazem córka jednej z najważniejszych członkiń Rady czuje, że nie do końca należy do zimnego świata Psi; delikatne przebłyski czucia ukrywa pod wieloma psychicznymi warstwami, by Rada nie wykryła jej ułomności i nie wysłała jej na przymusową rehabilitację, czyli całkowite usuwanie osobowości, skazujące wadliwych Psi na życie jak roślina. Poznając Lucasa Huntera, alfę DarkRiver i przedstawiciela rasy zmiennokształtnych Sascha nie wie, w jak wielkie kłopoty się wplącze.

A przecież Sascha należy do doskonałej rasy Psi. Czy aby na pewno ... ?

Zacznijmy od frontu, czyli od okładki ;) czarna, z intrygującym lśniącym elementem i przystojnym, zielonookim mężczyzną przyciąga uwagę. Rana na jego policzku -jak możemy się domyślać- jest wynikiem walki z dzikim zwierzęciem, które kryje w swoim wnętrzu. Początkowo myślałam, że tytuł nawiązuje jedynie do owego zwierzęcia skrytego pod skórą, które potrzebuje delikatnego impulsu, aby wydostać się na zewnątrz, a tu niespodzianka- tytuł ma dwojakie znaczenie, bo i ludzka część naszego przystojnego Pana z okładki uwikłała się w tango uczuć z kobietą należącą do wrogiej rasy. Ale o tym później.
Nie mogę zaprzeczyć, iż książka jest bardzo wciągająca; mamy tu walkę panny Duncan z rolą Psi, którą narzuciło jej społeczeństwo i ze swoją "wadliwą", uczuciową stroną. Czytając książkę i podróżując wraz z bohaterką przez jej codzienne życie byłam coraz bardziej przerażona panującą w nim rutyną i szarością, jaką pozostawiał po sobie brak jakichkolwiek uczuć, choćby nawet niezadowolenia- Rasę Psi można trafnie porównać do manekinów, zastygłych w jednej pozie na wieki. Niezdolni nawet do uczuć wobec swoich rodzin czy małżonków byli puści; w końcu instytucja małżeństwa stanowiła jedynie zapewnienie lepszego odbierania ich przez otoczenie ludzkie. Naprawdę podziwiam ich za ten chłód, choć nie zazdroszczę.
Wracając do głównego tematu- jak zwykle w takich książkach na drodze  Saschy staje nieziemsko przystojny Lucas, ukrywający pod skórą zmiennokształtnego panterę. Mężczyzna jest alfą nie tylko w swojej sforze, lecz także w życiu- jeśli ubzdurał sobie, że wybudzi pannę Duncan z letargu i wzbudzi w niej uczucia, to tak zrobi i nie ma zmiłuj. W międzyczasie rośnie napięcie między sforą kotów- DarkRiver i wilków- SnowDancer. Powodem jest uprowadzenie kolejnej wilczycy przez nieuchwytnego seryjnego mordercę, który przez siedem dni torturuje swoje ofiary zarówno fizycznie jak i psychicznie, by po upływie tego czasu porzucić poćwiartowane ciało w miejscu, w którym zamordowana czuła się najbezpieczniej. Sytuacji nie poprawia fakt, iż na miejscu porwania ostatniej kobiety SnowDancer wyczuwają zapach Psi- wilki nie potrafią uwierzyć w dobre intencje Saschy. 
Coś dla fanów literackiego erotyzmu ;) Autorka poczęstowała czytelników bardzo szczegółowymi opisami scen łóżkowych, więc jeśli ktoś będzie chciał je ominąć, to niech lepiej przygotowuje się na przerzucenie kilku stron. 
Ogółem rzecz biorąc książka bardzo ciekawa, choć temat zmiennokształtnych jest lekko odgrzany ;)



Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka ;)