poniedziałek, 19 grudnia 2011

[003] John Marsden- 'Jutro IV. Przyjaciele mroku. '

Na samym początku chciałam przeprosić za brak komentarzy, notek etc., ale znowu nie miałam internetu ...
Ogłoszenie parafialne drugie- jak tylko zmobilizuję się do czegoś więcej niż tępe wpatrywanie się w maturalne repetytoria, to zmienię szablon.

***

Autor : John Marsden
Tytuł : Jutro 4. Przyjaciele mroku.
Seria : Jutro
Wydawnictwo : Znak
Stron : 267


Po piekle, jakie musiała przejść piątka przyjaciół w więzieniu w Stratton, kilka miesięcy spędzonych w Nowej Zelandii było rajem, krótkotrwałym powrotem do rzeczywistości normalnego nastolatka, choć utrata ukochanych przyjaciół, którzy wbrew sobie stali się ofiarami wojennymi, wracała do nich w każdym momencie na pozór normalnego życia. Wojna jednak rządzi się swoimi prawami, upominając się o Ellie, Lee, Fi, Homera i Kevina. Stawiając na szali swe życie nastolatkowie wracają do rodzinnego Wirawee, aby dokonać zemsty. 

Czwarta już część przygód nastoletnich "wojaków" była równie zaskakująca i przepełniona śmiercią ( co nie jest dziwne ze względu na wojenną tematykę, a jak wiadomo bez trupów prawdziwej wojny nie ma. ) jak i poprzednie; tocząca się w miasteczku nieustająca walka o byt w kilka sekund może zmienić się w krwawą jatkę, nazywaną karą za nieposłuszeństwo. Wśród rdzennych mieszkańców Śmierć zebrała ogromne żniwo, zabierając ze sobą rodziny, przyjaciół czy też nauczycieli bohaterskiej piątki. I zdawałoby się, że jedynym celem Ellie i brygady jest odbicie z rąk nieprzyjaciela wciąż pozostałych przy życiu członków rodziny; Lee ma jednak inne plany- chce wrogowi zagrać na nosie, zniszczyć najważniejsze dla najeźdźcy miejsce, nie bacząc nawet na to, czy będzie musiał porwać się na takie szaleństwo sam, czy wspomogą go przyjaciele.
Dokładny charakter całej piątki mogą oddać takie słowa jak "spryt", " odwaga" czy też "wyobraźnia". W końcu nie każdy porwałby się na nocną "przejażdżkę" na nieosiodłanych koniach, ryzykując, iż mimo doskonałego planu ucieczki mogą zginąć w ciągu paru sekund, uderzając z niesamowitą szybkością w drzewo.
Od początku naszej wspólnej historii z bohaterami- to jest od pierwszej części- narratorem jest Ellie i tak już zostaje; dziewczyna jednak nie ogranicza się do opisywania codzienności uciekiniera- podkłada nam pod nos swoje wspomnienia, które wielokrotnie pomogły jej w wymyśleniu jakiegoś fortelu, ale jednocześnie przeżywa rozterki miłosne, jak Ty czy ja. To nawet trochę zabawne, że w obliczu ciągłego zagrożenia Ellie potrafi wpaść w melancholijny nastrój i snuć refleksje na temat jej relacji z Lee; nie piętnujmy jej jednak za to, w tak trudnych warunkach czasem trzeba znaleźć jakąkolwiek odskocznię ;).


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak :)))))